Dzień drugi – 20. 10. 1987 – wtorek
W śniegach pod Sziszipagmą - dzień drugi

JK2006-04-08 12:02:11
Wyświetlono razy (ostatnio: )
samsary. Mając świadomość realnego zagrożenia życia, trudno nie snuć tego typu rozważań. I nawet jeśli staram się je od siebie oddalać, skojarzenia takie same zaczynają błąkać się po skołatanym umyśle, a wyobraźnia podsuwa stale nowe:
A gdy nadejdzie nasz czas przeprawy w krainę zmarłych, powinniśmy usiąść spokojnie nad brzegiem rzeki, za którą rozpościera się ta kraina, i czekać na przewoźnika. Można mieć nadzieję, że już za pierwszą przeprawą zabierze duszę naszą ze sobą. Niektórzy biedacy, którzy w ciągu całego życia przesuwani byli na koniec oczekujących w kolejce, obawiają się, że i tu mogą zostać zignorowani. Boją się, że do tej krainy też będą musieli czekać bez końca. Bengalski osiemnastowieczny poeta Ram Prasad Sen opisuje taką właśnie rozterkę biedaka w obliczu „wielkiej przeprawy”.
Przyszedłem na to targowisko świata,
przykucnąłem u stopni nadrzecznych,
kramik swój rozkładając ubogi...
A oto teraz ku zachodowi się ma,
słońce – miłosierny nasz pan –
na swej wielkiej usiada macie
i ku spoczynkowi się sposobi.
a Przewoźnik się zbliża powoli.
Lecz łódź jest pełna, zabrać nie zechce nędzarza,
wioślarz zapłaty żąda, okupu – skądże go mam wziąć?
Prasad mówi: O kamiennoserca Dziewczyno.
rzuć przecie okiem za siebie,
ujrzyj żebraka i daj mu miejsce w twej łodzi.
Wysławiając Twą chwałę, zanurzę się wówczas
w Wielką Toń.
Zabrzmiało to trochę pesymistycznie, a może i nieszczerze. Nikt z nas przecież nie chce stroić się w szatę pariasa. Może więc mimo grozy sytuacji coś bardziej optymistycznego? Swami Rama Tirta, dziewiętnastowieczny poeta z Pandżabu, pisał:
Bądźmy jako ptak, co chwilę, lekko,
na rozkołysanej siada gałązce;
chwieje się, ugina o... zaraz się złamie...
a on śpiewa
...
Zobacz zdjęcia:
Tybet
Tybet - wybierz obszar, który cię interesuje:












































