Strona główna » Tybet » W śniegach pod Sziszipagmą - dzień pierwszy

Dzień pierwszy – 19.10.1987 – poniedziałek

W śniegach pod Sziszipagmą - dzień pierwszy

Wycieczki, Zwiedzanie ...
Zapalony wędrowiecZapalony wędrowiec JK
2006-04-08 11:59:35
Wyświetlono razy (ostatnio: ) Rating 5/5Ocena 4.50 z 5.00. 10 głosów oddanych

O 8. rano byliśmy gotowi do drogi. Kierowca zwlekał z odjazdem, chodził po terenie, znikał na jakiś czas. Postawił na swoim. Ruszył o 9.30. Trudno, jakoś wytrzymamy, na szczęście to ostatni dzień. Po południu będziemy u celu. Było zimno i pochmurno, wiał nieprzyjemny wiatr. Założyłem na siebie najcieplejsze ubranie, kurtkę puchową i buty. Jak to dobrze, że ich nie wyrzuciłem. Kurtki puchowe i śpiwory trzymaliśmy wewnątrz autobusu, pozostały bagaż na dachu. Powietrze było wilgotne, padał drobny śnieg z deszczem, dzięki temu nie kurzyło się tak jak dotychczas.
Autobus wspinał się mozolnie pod górę. Przez kilka godzin będziemy podjeżdżać do góry, aż osiągniemy poziom 5200 metrów, potem kilkukilometrowe plateau i zjazd w dół do samej granicy. Co kilka minut ktoś kichał lub kasłał. Chyba, co druga osoba była przeziębiona. Połknąłem tabl. Erytromycyny. Wczoraj minęło pięć dni, jak biorę antybiotyk na moje zapalenie oskrzeli trwające od Golmudu. Mógłbym już zakończyć kurację, ale ze względu na ciężkie warunki klimatyczne i ogólnie panującą infekcję, postanawiam przedłużyć. Fin miał gorączkę 38°C wczoraj wieczorem miał 40°C i dreszcze. Siedział w cienkiej kurtce i trząsł się. Grażyna narzekała na ból głowy. Na szczęście po masażu ustąpił jej. Śnieg padał coraz większy, zasypywał boczne szyby. Posuwaliśmy się bardzo powoli. Widoczność była kiepska, w dodatku wysiadła prawa wycieraczka. Około południa, po lewej ręce, mieliśmy pole widokowe na Mont Everest; widoczność niestety tylko na kilkadziesiąt metrów. Zatrzymaliśmy się na krótko, by wysadzić parę alpinistów, którzy dalej pieszo mieli się przedzierać do obozu-bazy amerykańskiej wyprawy na Everest.
Ruszyliśmy pod górę, ale już po kilku minutach autobus zaczął buksować. Trzeba było popychać. Ruszył, odjechał kawałek i zatrzymał się, czekając aż wsiądziemy i... niestety znów ...

Strona:  1  2  3  4  5  6  7  8  9  [10]  11  12  13
Oceń ten artykuł:

Dodaj komentarz >>

świetnie napisane, można tak się wczuć, że zabraknie powietrza :-)

north, 2006-09-01 11:37:55


Zobacz zdjęcia: Tybet

Tybet - wybierz obszar, który cię interesuje:

 Tybet - relacje i reportaże Zobacz zdjęcia: Tybet - filmy z wakacji Tybet - porady i wskazówki Zadaj pytanie na temat tego kraju
Tybet - szczepienia, porady zdrowotne Tybet - kuchnia, potrawy, alkohole Tybet - kultura, obyczaje, zabytki Tybet - pogoda, temperatura, klimat



Odyssei Forum Podró¿nika







Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:
Odyseusz 2007 Mongolia

Społeczność Odyssei.com
Zobacz, kto był już w tym kraju










  + Przyłącz siÄ™ do naszej spoÅ‚ecznoÅ›ci
  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika

  WÄ…tpliwoÅ›ci? Zapytaj specjalistÄ™!
  Â» Tybet

   Zostań doradcą!

  Państwa, o których mowa w artykule
  » Tybet