"Tam szum Prutu, Czeremoszu Hucułom przygrywa, a wesoła Kołomyja do tańca porywa. Dla Hucuła nie ma życia jak na połoninie, gdy go losy w doły rzucą wnet z tęsknoty zginie."
Czarnohora 2003
Boulie2004-02-14 11:59:53
Wyświetlono razy (ostatnio: )
lat 82 uczęszczał do Polskiej szkoły za czasów II RP i mówił po Polsku. Na koniec wizyty posłuchaliśmy jeszcze huculskich melodii w jego wykonaniu, granych na skrzypcach, obejrzeliśmy cały dom i warsztat pracy. Było to niesamowite przeżycie spotkać taką osobę w jej domu - huculskim domu. Po ponad dwóch godzinach siedzenia ruszyliśmy w drogę powrotną do sklepu, a później do Kosowa, gdzie jak się dowiedzieliśmy jest bazar ze strojami ludowymi czynny w soboty. Do Kosowa dotarliśmy po 45 min. drogi marszrutką. Bazar miał być w Sobotę a dziś był piątek, postanowiliśmy więc dowiedzieć się czegoś o mieście. Jeden z kierowców marszrutek wysłał nas do Muzeum Huculskiego jednak do niego nie dotarliśmy, spotkaliśmy po drodze kolejnego Hucuła tym razem z dysnasti Kornieluków, który miał muzeum u siebie w domu. Spędziliśmy tam 1,5 godziny słuchając o huculszczyźnie, a Paweł kupił wreszcie upragnioną czapkę wprost z pod ręki rzemieślnika. Nie czekaliśmy już na bazar tylko wsiedliśmy w marszrutkę i po 2 godzinach drogi dotarliśmy do Iwano-Frankiwska.
Sobota/ Niedziela
Iwano-frankowsk - Lwów - Hrebenne - Warszawa - Poznań
Plecaki tradycyjnie zostały w przechowalni a my na luzaka udaliśmy się do Centrum, mieliśmy 3 godziny do zagospodarowania, czekając na pociąg do Lwowa. Dawny Stanisławów podjął nas gościnnie, usiedliśmy w miłej knajpce i za 35 zł za dwóch najedliśmy się do syta popijając dobrym piwem. Nie mieliśmy dużo czasu na zwiedzanie i też specjalnej ochoty, była 24:00 i ciemno na nieznanych uliczkach. W końcu nadjechał nasz pociąg i poszliśmy zająć swoje miejsca, jednak nie było nam to dane. Grupa pijanych ukrainców już je okupywała i nie chcieli się ruszyć mimo napomnień prowadnicy. No cóż poszukaliśmy innych. Do Lwowa dojechaliśmy ok. 08:00 rano i znów plecaki w przechowalni a my bez obciążenia na zakupy i jeszcze pozwiedzać. Kupiłem kolejny kubek do kolekcji, kilka pamiątek i płyty z muzyką i tak czas mam minął do 18:30 gdy wsiedliśmy w autobus do Warszawy. Podróż była tym razem mniej komfortowa bo autobus był załadowany a na granicy nie poszło tak łatwo. Choć nas nikt nie męczył i nie sprawdzał to jednak wszystkich innych, a w większości to byli handlarze, trzymano i sprawdzano. od granicy zrobiło się luźniej bo część wysiadła. Do Warszawy dotarliśmy o 04:30. Jeszcze tylko przemieszczenie się na dworzec Centralny, jakieś śniadanko i o 06:15 pożegnawszy się z Pawłem wsiadłem w pociąg do Poznania. Tak skończył się kolejny interesujący wyjazd pełen niezapomnianych wrażeń. Niby 9 dni a jednak czułem, że zobaczyłem bardzo wiele. Informacje o Ukrainie i poszczególnych miastach zamieściłem na osobnej podstronie.
Zobacz zdjęcia:
Ukraina
Ukraina - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























