• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Wyprawa 2003

pk Wyświetlono: 399 razy 2004-02-10 18:39:30
  Ocena:2.59 (61 głosów)


Zaczęło się to 31 maja 2003r. Z duszą na ramieniu - ba jak trzeba zaznaczyć w "takiej" wyprawie jeszcze nigdy nie brałem udziału...
Z bagażem 20 kg na bagażnikach mojego "rumaka" obrałem kierunek - północ. Cel pierwszy - Szczecin.

Zapowiadało się pięknie - słoneczko ( notabene dopiero co po zaćmieniu częściowym), bezwietrznie - wymarzony pierwszy dzień urlopu. Po 22 km tragedia - nie wiedzieć czemu, na wyboju złamała się... na szczęście kierownica a nie ręka. O mały włos nie zaliczyłem klasycznej gleby. I tak kolejne 30 kilosów śmigałem, kierując rower jedną ręką a drugą trzymając "niezależny" kawałek kierownicy. W Gorzowie szybka wymiana zakupionej kiery i jazda na Szczecin.

I tak w sumie po 153 kilosach Szczecin zdobyty został. Manele pozostawione u kumpla RAFAŁKA, szybka kąpiel i jazda w "miasto". Powrót z imprezki w "TREZORZE" o 6-tej, a o 9-tej już na siodełku.Kolejnym celem było Świnoujście- a żeby nie było za łatwo to przez Niemcy ( Pasewalk, Anklam, Usedom, Alhbeck). Ale pech mnie nadal prześladował - najpierw na granicy Niemcy mnie przetrzepali -włącznie z rozłożeniem namiotu ( szkoda, że nie pozwolili zrobić zdjęcia), potem w połowie drogi po stronie niemieckiej "skręciła się" ośka w tylnej piaście.

Blisko 3 godziny zajęło mi usunięcie awarii w warunkach polowych. Ale za to po przybyciu do Świnoujścia kupiłem sobie Pepsi, paczkę "Delicji" i "Snickersa". To jakieś 2 tysiące Tic-Taców. Psychicznie - po przejściach po stronie niemieckiej - musiałem odpocząć, więc cały dzień plażowałem nad morzem.I teraz zaczęła się właściwa część wyprawy - wzdłuż polskiego Wybrzeża. A żeby się nie nudziło, to zaliczyłem jeszcze dwie błahe awarie -pęknięcie opony i pęknięcie szprychy. Noclegi głównie pod namiotem, ale zdarzyło się również nocować na okręcie wojennym w Kołobrzegu u kumpla z podstawówki - Daniela, jak i w domku na pustym jeszcze ośrodku na Helu.

Pogoda była niesamowita - widoki jeszcze bardziej. Słowem WOLNOŚĆ. Jeśli w całym swoim dotychczasowym życiu byłem 3 razy nad morzem, to w 29 roku życia nadrobiłem zaległości z nawiązką. A przy okazji Helu - tam spełniłem swój obywatelski obowiązek, biorąc udział w referendum europejskim. Wyobraźcie sobie miny członków komisji, na widok gościa w "kolarskim" komplecie, który przemierzył 800 km, aby zagłosować na "końcu" świata.

A kiedy już wodolotem z Helu dotarłem do Sopotu, pomyślałem
........... ( no tak długo to już nie myślałem)- a może pojechać na południe? Dawno już w grodzie Kraka nie byłem - chyba ostatni raz w 1998. A po drodze tyle innych miejsc w których nigdy nie byłem - a widziałem jedynie w TV. No i klamka zapadła. Azymut południe - a po drodze oczywiście Gdańsk.

No więc jak wspomniałem, postanowiłem "zdobyć" południe
Polski.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje

PolskaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju