• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Wokół Morza Czarnego część I

buza Wyświetlono: 1162 razy 2006-03-27 23:19:09
  Ocena:2.48 (97 głosów)


Wokół Morza Czarnego część I - Ukraina i Rosja<br /><br /><br />
www.buzar.skonet.pl

Wyprawa motocyklowa wokół Morza Czarnego.
PRZYGOTOWANIA, UKRAINA I ROSJA

Przygotowania do wyjazdu zaczęły się wiele miesięcy wcześniej. Poszukiwałem informacji, przewodników, stron www. Nie było tego wiele. Na szczęście nie zniechęciło mnie to do samego wyjazdu. Bardzo pomocną okazała się strona http://piotbula.republika.pl/ Piotra Bułacza. Wybraliśmy się w siedmioosobowej ekipie: Gosia i Wojtek (BMW R 1150GS), Ewa i Jarek (Suzuki Bandit 1200), Kamil (Honda Africa Twin) oraz Monika i autor (Honda Africa Twin). Na miesiąc przed wyjazdem, jak już skład ekipy był znany, zaczynamy załatwiać wizy. Ambasada Gruzińska bez problemu przyjęła wnioski plus dwa zdjęcia. Po tygodniu mamy zgłosić się po dwukrotne wizy tranzytowe ( 98 zł. od osoby wpłaciliśmy przelewem). Niestety okazało się, że by dostać wizy tranzytowe trzeba mieć wizę docelowa. Ambasada Armenii nie jest daleko, angażując znajomych warszawiaków zaczynamy starania o wizę armeńską. Zaczynają się schody. Wniosek o wizę można podobno złożyć tylko osobiście a pod ambasadą kłębi się tłum Ormian starających się o wizę do swojego kraju... Na szczęście po telefonie do konsula dostajemy zgodę na złożenie wniosków bez osobistego stawiennictwa. Po tygodniu znajomy odbiera paszporty z wizami armeńskimi ( 220 zł. od osoby) i jedzie do ambasady gruzińskiej. I tu konsternacja: ambasador został wezwany do Tbilisi, nie ma nikogo, kto mógłby wbić nam już opłacone wizy. Nikt nie jest w stanie udzielić nam informacji kiedy ambasador wróci. Pracownica ambasady zarzeka się, że wobec zaistniałej sytuacji wizy tranzytowe bez problemu dostaniemy na granicy. Ufając w to zapewnienie kontynuujemy przygotowania. O my naiwni... W planach dojazd do Odessy, przepłynięcie promem do Poti w Gruzji i dojazd do Armenii. Decyzję, którą drogą wrócimy zamierzamy podjąć po dotarciu do Armenii.

dzień 1
Spotkanie przed przekroczeniem granicy Polski wyznaczamy sobie na 16 lipca w gospodarstwie agroturystycznym w Bandrowie pod Korścienkiem. Dojazd w Bieszczady bez problemu. Ogromne korki za Krakowem mijamy albo środkiem albo poboczem. Spowalnia to przejazd, ale my jednak jedziemy. Setki samochodów stoi bez większej nadziei na szybkie kontynuowanie podróży. Przed snem ognisko z kiełbaskami i piwkiem.

dzień 2
Na skróty, bocznymi drogami jedziemy w kierunku przejścia granicznego w Krościenku. Testujemy motocykle na dziurach - wydaje się, że jesteśmy dobrze przygotowani. Na granicy niespodzianka: pogranicznik oświadcza nam, że to przejście tylko dla samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 tony. Nie wiemy czy śmiać się, awanturować, czy zawracać.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Krzysztof / 2006-06-17
    Fajny opis, nie tak bardzo daleko od Polski można przeżyć przygodę jak sprzed lat - dzikie kraje, nie bo nie itd. Czekam na dalszą część opisu.
    Posdrufki
    Krzysztof
    Junak M10
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje

UkrainaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju