• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Dolomity - Kolejny raz w Dolomitach.

mkalisz Wyświetlono: 267 razy 2006-03-27 13:30:01
  Ocena:2.89 (61 głosów)


Opis wyprawy we włoskie Alpy w roku 2001. <br />Podróż - Schönes Wochenende Karte, ... jak ? <br />Dolomity - Kolejny raz w Dolomitach. <br />Alpy - Pierwsze lodowce w naszej karierze. <br />Powrót - Autostopem przez Europę. <br />Informacje - Jak, co, gdzie, kiedy, dlaczego ? <br /> <br />
Kemping "Civetta" w Pecolu jest bardzo porządny i można tu naprawdę odpocząc. Mamy do dyspozycji ciepłą wodę, stół do ping-ponga, jadalnię, suszarnie oraz pralnie. Do dyspozycji przybyszów, są również małe domki połączone z przyczepami tzw "caravans", ale zazwyczaj są wszystkie pozajmowane. Moje zdziwienie było wielkie gdy właścicielka kempingu poznałą mnie i radośnie stwierdziłą, że już tu kiedyś byłem. I rzeczywiście 2 lata temu spędziłem tu 3 dniowe załamanie pogody. Jednak to miło, że ktoś mnie pamiętał. Dzięki zresztą tej znajomości na koniec pobytu w Pecolu, zostaliśmy podwiezieni na Passo Duran firmowym autem, co zaoszczędziło na mnóstwo czasu i kłopotów.

Następnego dnia wystartowaliśmy z kepingu na Monte Pelmo 3168 npm. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to będzie długa wycieczka. I rzeczywiście zajeła nam coś około 11h marszu, ale naprawdę warto. Trasa z Pecolu to co prawda około 1700m przewyższenia, które musimy pokonać, więc widać że jest to trasa dla turystów posiadających trochę lepszą kondycję niż przeciętna. Jeśli ktoś czuje że to za długa trasa, można zawsze przenocować w schronisku Venezia na wysokości około 2000m. Z mojego doświadczenia wynika, że można za zgodą właściciela rozbić obok schroniska namiot. Trasa na Monte Pelmo jest bardzo interesująca i można podzielić ją na 4 etapy. Pierwszy etap to dojście pod skały, to zadanie najłatwiejsze po prostu trzeba w odpowiednim momencie skręcić na dobrą ścieżkę biegnącą poprzez piargi. Po podejściu pod skałę widać znaki informujące o początku przejścia oraz kamienne kopczyki. Drugi etap to skalne półeczki, są dosyć powietrzne i nie ubezpieczone ( jak cała ta trasa, uwaga to nie jest via ferrata ). Miejscami są spity do założenia własnej liny. Gdy jednak na trasie nie ma śniegu co jest raczej normą w sierpniu, lina nie będzie potrzebna ( choć jak ktoś ma może zabrać oczywiście ). Trzecia faza to jest przjeście kotła Monte Pelmo. Jest to faza dość żmudna, strome podejście piargiem i skałami do górnego kotła. W zejściu w razie gorszej pogody, mogą pojawić się trudnosci orientacyjne. Należy wtedy trzymać się lewej strony kotła a na samym dole zdecydowanie wykręcić bardziej na południowy wschód. W ogóle warto uważać tak by odpowiednio wejść w system skalnych półek. Ostatnia faza to wejście na szczyt. We mgle może wydać się trochę trudniejsze ale w rzeczywistości nie jest. Wystarczy skierować się na przełączkę leżącą na zachodzie między głównym wierzchołkiem a wierzchołkiem południowym. Z przełączki w prawo z początku prawą stroną grani, potem granią na szczyt. Na szczycie stoi krzyż, więc jest to dobry punkt orientacyjny. Wycieczka w przypadku słonecznej pogody orientacyjnie nie przynosi żadnych problemów i jest wspaniała.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje

WłochyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju