Krótki opis wyjazdu w Dolomity w roku 2000.
mkalisz Wyświetlono: 544 razy 2006-03-27 13:27:12![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.23 (123 głosów) |
1. Zachęcony wspaniałym wyjazdem w Dolomity w poprzednim roku również w roku 2000 udałem się w te przepiękne włoskie góry. Jako że jechałem bezpośrednio z Rzymu z obchodów sierpniowego Jubileuszu Młodzieży. W Wenecji spotkałem się z kolegą Wojtkiem i Damianem z klubu SKG, którzy po raz pierwszy jechali w te góry. Kilka godzin przeznaczyliśmy na zwiedzanie Wenecji a potem ruszylismy w drogę do Longarone w masyw Bosconero. Jest to bardzo dzika grupa górska. Brak tu stromych ferrat a jedynym wrogiem turysty z ciężkim plecakiem są piargi, piargi i ......... a właśnie że nie tylko piargi, ale również brak wody w środku masywu.
1. Zachęcony wspaniałym wyjazdem w Dolomity w poprzednim roku również w roku 2000 udałem się w te przepiękne włoskie góry. Jako że jechałem bezpośrednio z Rzymu z obchodów sierpniowego Jubileuszu Młodzieży. W Wenecji spotkałem się z kolegą Wojtkiem i Damianem z klubu SKG, którzy po raz pierwszy jechali w te góry. Kilka godzin przeznaczyliśmy na zwiedzanie Wenecji a potem ruszylismy w drogę do Longarone w masyw Bosconero. Jest to bardzo dzika grupa górska. Brak tu stromych ferrat a jedynym wrogiem turysty z ciężkim plecakiem są piargi, piargi i ......... a właśnie że nie tylko piargi, ale również brak wody w środku masywu. Męcząc się troszkę jako że to był pierwszy dzień górski przeszliśmy wspaniały trasę między biwakiem Busnich ( naprawdę jest wspaniały, jest w środku wszystko, a na zewnątrz ujęcie wody - fantastyczna sprawa dla samodzielnego turysty - polecam nocleg tam ) a rif. Bosconero. Trasa zajęła nam z dużymi plecakami cały dzień, ale było warto. Jedank z perspektywy czasu wydaje mi się, że jak na pierwszy dzień było to za trudne i zbyt nużące. Namiot rozbiliśmy, dzięki gościnności gospodarzy schroniska, tuż obok budynku. A rankiem przenosząc się w masyw Monte Pelmo skorzystaliśmy z komunikacji "na stopa". Generalnie - sporo jeździlismy "stopem" i spaliśmy na dziko w namiocie, ale takie rozwiązanie bylo najtańsze i cały wyjazd trwający 3 tyg. z przejazdem autokarowym wyniósł nas nie więcej niż 900-1000zł. Czasem korzystalismy też z komunikacji autobusowej "DolomitiBus" lub "SAD", albo z biwaków w których nocowaliśmy. Generalnie pierwszy mój wyjazd pod względem organizacji był trudniejszy gdyż nie wiedziałem nic o Dolomitach, teraz było już znacznie łatwiej.
2. Kolejny nasz cel Monte Pelmo - na który prowadziła alpejska trasa z prawdziwego zdarzenia ( nie żadna "via ferrata" - a podobno trudna trasa wysokogórska ) wydawał nam się z początku bardzo trudny, szczególnie że przewodnik i właściciel schroniska informował o 2-3 miejscach gdzie warto założyć sobie linę. My takowej nie mieliśmy, ale postanowiliśmy przynajmniej spróbować. Jak się potem okazało wspomniany odcinek, gdy skała jest sucha i nie zalega tam śnieg jest łatwy ( w Polskich Tatrach, na pewno nie ma tak trudnego ) i przechodzi się go bez dodatkowego ubezpieczenia. Cała droga wywarła na mnie duże wrażenie. Ekspozycja jest spora, ściana ogromna a wielki kocioł Monte Pelmo nawet dość trudny nawigacyjnie ( w gorszych warunkach atmosferycznych ). Niemniej trasa była wspaniała a widoki ze szczytu fantastyczne.
3. W kolejnych dniach odwiedziliśmy masyw Sorapiss. I zrobiliśmy trzy trudne ferraty w tym rejonie. Znajdują się tam fantastyczne biwaki nadające się na nocleg, ale poważnym ich mankamentem jest brak wody.
| Oceń relację |
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju















