• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Rozdział 5 - ferrata najtrudniejsza ( ale tylko w tym rejonie )

mkalisz Wyświetlono: 200 razy 2006-03-27 13:23:49
  Ocena:2.51 (91 głosów)


Opis wyprawy w Dolomity <br /> <br />Rozdział 1 - ...w lipcu 1999 roku trafiłem w Dolomity... ( ale dlaczego i jak ? ) <br /><br />Rozdział 2 - Pierwsze kroki ( wcale nie jest tak źle ! ) <br /><br />Rozdział 3 - czy Dolomity leżą w słonecznej Italii ? ( pogoda mówi nie ) <br /><br />Rozdział 4 - Zdobywamy Marmoladę 3343 m. ( już wyżej nie wejdziemy ) <br /><br />Rozdział 5 - ferrata najtrudniejsza ( ale tylko w tym rejonie ) <br /><br />Rozdział 6 - Cepry i Dolomity ( to już koniec ) <br /><br />Rozdział 7 - podsumowanie i porady praktyczne. <br />
1. Z Caprile udajemy się w kierunku Passo Falzarego. Jak się okazuje nie kursuje na takiej linii żaden autobus oprócz jednego rano. I dlatego jesteśmy zmuszeni do podjechania kilka miejscowości do przodu, a następnie do łapania stopa. We dwójkę chłopaków nie jest to takie łatwe. Nikt się nie chce zatrzymać. Dlatego szybko się rozdzielamy i machamy dalej osobno. Po kilkunastu minutach jest. Złapałem jakiś samochód a uczynni Niemcy, którzy go prowadzili i byli akurat na wakacjach, zabierają zaraz Jarka i we dwójkę lądujemy na Passo Falzarego. Gdy wysiadamy tam z plecakami zdziwieni Niemcy pytają się gdzie jest nasz hotel. My staramy się wytłumaczyć, że będziemy spali w górach, ale sądząc po ich minach nie sądzę, żeby uważali nas za całkowicie normalnych. Ale tak to jest - państwo byli starszymi ludźmi i widać przyzwyczaili się do wszelkich wygód, z których my rezygnowaliśmy świadomie i ze względów finansowych.

Passo Falzarego to ważna przełęcz komunikacyjna i turystyczna w Dolomitach. Jest tu przystanek autobusowy, kilka sklepów, kolejka gondolowa, hotel. Kłębi się tu zawsze spory tłum ludzi, i jest wiele rodzin z dziećmi. Jest raczej hałaśliwie i psuje się atmosfera z odludnej Schiary, oraz z Pecol. Szybko postanawiamy udać się do bivacco della Chiesa, w którym planujemy 4 noclegi. Idziemy obciążeni jedzeniem i jest dość ciężko. Trzeba pamiętać, że idzie się z dość dużej wysokości ( ok. 2100m ) i trzeba jeszcze pokonać przewyższenie 500m. W końcu udaje nam się doczłapać do miejsca gdzie wg mapy powinno być już niedaleko. I rzeczywiście biwak odnajdujemy 5min drogi wyżej, na płaskiej półce ( 2652 mnp - około wysokości Gerlachu). Biwak jest jednak zajęty przez dwóch Czechów, którzy są braćmi. Cały problem polega na tym, że niby 9-miejscowy biwak okazuje się tylko 4 miejscowy, gdyż zniknęły wszystkie prycze i możemy spać tylko na podłodze, ale mieścimy się w środku. Z Czechami udaje się rozmawiać po angielsku i nawet wieczorem pogrywamy w karty, zacieśniając Polsko-Czeskie stosunki międzynarodowe.

Rano ruszamy na najwspanialszą ferratę po jakiej szedłem w Dolomitach. Jest to "via ferrata Lipella" na Tofane di Rozes.


Ferrata przebiega systemem skalnych półek, które zmieniamy wspinając się do góry wzdłuż ciągnących się ubezpieczeń. Trasa ferraty zajęła nam sporo czasu gdyż jest ona bardzo wymagająca i na wierzchołku stanęliśmy po południu, a z biwaku ruszaliśmy przecież bardzo wcześnie. Po wyjściu z półek zaczyna się wspinaczka ogromnym skalnym amfiteatrem, który rzeczywiście wygląda jak starożytny amfiteatr. Wrażenie jest ogromne gdyż turysta czuje się w nim naprawdę znikomy w porównaniu do góry. Widoki są przepiękne i można nabawić się lęku przestrzeni, gdyż naprawdę świeżego powietrza nie brakuje. Byłem zachwycony tą trasą.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje

WłochyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju