• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Rozdział 4 - Zdobywamy Marmoladę 3343 m. ( już wyżej nie wejdziemy )

mkalisz Wyświetlono: 257 razy 2006-03-27 13:22:48
  Ocena:3.08 (52 głosów)


Opis wyprawy w Dolomity <br /> <br />Rozdział 1 - ...w lipcu 1999 roku trafiłem w Dolomity... ( ale dlaczego i jak ? ) <br /><br />Rozdział 2 - Pierwsze kroki ( wcale nie jest tak źle ! ) <br /><br />Rozdział 3 - czy Dolomity leżą w słonecznej Italii ? ( pogoda mówi nie ) <br /><br />Rozdział 4 - Zdobywamy Marmoladę 3343 m. ( już wyżej nie wejdziemy ) <br /><br />Rozdział 5 - ferrata najtrudniejsza ( ale tylko w tym rejonie ) <br /><br />Rozdział 6 - Cepry i Dolomity ( to już koniec ) <br /><br />Rozdział 7 - podsumowanie i porady praktyczne. <br />
1. By dostać się w masyw Marmolady dojeżdżamy do Caprile i dalej do dolnej stacji kolejki wysokogórskiej na lodowiec Marmolady. Stamtąd idziemy do schroniska Rif. O.Falier ( 2074 mnp.). Hura, spotykamy pierwszych Polaków, na dolnym parkingu. Zamieniamy kilka słów i ruszamy do góry przy padającym deszczu, co stało się dla nas już chlebem powszednim. Na łąki Malga Ombretta wchodzimy jednak przy pełnym słońcu, które będzie nam już towarzyszyć do przedostatniego dnia pobytu. Kilka zdjęć i ruszamy wyżej.

W tle widać Cima Ombretta (3011m) po lewej stronie jest Marmolada
Trasa jest łatwa i nawet z naszymi ciężkimi plecakami nie mamy żadnych problemów kondycyjnych, tak jak to było na początku. Bardzo szybko dochodzimy do schroniska. Tam na migi udało mi się wytłumaczyć, że chcielibyśmy rozbić namiot na 2 noce. Właścicielka rozumie to, ale trafiliśmy dość głupio w jej sjestę i nie jest z tego powodu szczęśliwa. Chłopak ze schroniska pokazuje nam wspaniale zakamuflowane miejsce pod wielkim głazem, który mógłby chronić nas od deszczu gdyż jest przewieszony nad ścieżką na której możemy rozbić namiot ( na szczęście nie pada ). Namiotu nie musimy składać za każdym razem tak jak to było w Rif. 7'Alpini. Codziennie zakłóca nam spokój gospodarz, który przejeżdża raz rankiem motorem po zaopatrzenie. Poza tym jest spokojnie i cicho, mamy blisko do wody ze strumienia i jest super.

Następnego dnia idziemy zdobyć najwyższy szczyt Dolomitów. Z Passo Ombretta ruszamy skrótem na trasę ferraty. Leżący w jednym miejscu płat śniegu na ścieżce, która miała nam skrócić drogę jest niebezpieczny, ale udaje nam się go pokonać i bez przeszkód ruszamy drogą normalną na szczyt Punta Penia (3343m). Kilka drabinek, nie robi już na nas dużego wrażenia, choć trasa jest poprowadzona śmiało do góry ( przynajmniej w pierwszym odcinku ). Pewne obawy budzi w nas lodowiec, ale jak się okazało miękki, śnieg pozwalał na wejście i sprawne pokonanie go bez raków. Zdobycie wierzchołka nie jest takie trudne. Na szczycie spotykamy jednego Polaka ( to stanie się już dla nas oczywiste, że sporo osób z Polski spędza wakacje w Dolomitach ). Polaków spotykamy potem jeszcze na Tofanie di Rozes, koło Tre Cime, w Cortinie d'Ampezzo. Na szczycie stoi tradycyjnie krzyż, z tyłu tabliczka o ofiarach wśród wspinaczy, którzy pokonywali zachodnią ścianę. A rzeczywiście zachodnia ściana jest imponująca, ok. 1 km wysokości i 3km długości. Jest to wielki skalny blok, przez który prowadzi wiele dróg wspinaczkowych.

Po zejściu z powrotem do biwaku postanawiam obejrzeć sobie ten blok skalny z pobliskiego Cima Ombretta. Wchodzę tam i schodzę w rekordowym czasie ok. 1h. Ten szczyt 3011m jest łatwy a cała trudność wejścia na niego to przebicie się przez duże pole piargu.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje

WłochyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju