• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Rozdział 2 - Pierwsze kroki ( wcale nie jest tak źle ! )

mkalisz Wyświetlono: 178 razy 2006-03-27 13:20:37
  Ocena:2.79 (57 głosów)


Opis wyprawy w Dolomity <br /> <br />Rozdział 1 - ...w lipcu 1999 roku trafiłem w Dolomity... ( ale dlaczego i jak ? ) <br /><br />Rozdział 2 - Pierwsze kroki ( wcale nie jest tak źle ! ) <br /><br />Rozdział 3 - czy Dolomity leżą w słonecznej Italii ? ( pogoda mówi nie ) <br /><br />Rozdział 4 - Zdobywamy Marmoladę 3343 m. ( już wyżej nie wejdziemy ) <br /><br />Rozdział 5 - ferrata najtrudniejsza ( ale tylko w tym rejonie ) <br /><br />Rozdział 6 - Cepry i Dolomity ( to już koniec ) <br /><br />Rozdział 7 - podsumowanie i porady praktyczne. <br />
1. Nasze obawy się nie sprawdziły autokar Warszawa - Kraków jest nowoczesny, a kierowca sprawnie pokonuje polskie wyboje na drodze krajowej z Warszawy do Krakowa. O dziwo w autokarze znajdują się tylko 2 osoby ( my ). Czy jest to opłacalne dla firmy wozić 2 osoby autokarem 40 miejscowym ? Jadąc autokarem żałuje, że mogę zająć maksymalnie 4 miejsca leżąc. Myślimy, że z Krakowa będzie również luźno. W Krakowie okazuje się, że nie będzie luźno - wszystkie miejsca zostały zajęte i z niewielkim opóźnieniem zaczynamy podróż do Wenecji. Autokar jest naprawdę wysokiej klasy : barek, wc, klima, video. Załoga częstuje nas filmem "Miś", teksty jak zwykle znakomite i nie nudzimy się w drodze. Bawi nas dziwne zachowanie celników austriackich, którzy sprawdzają wszystko aż nazbyt dokładnie : muszę rozpakować plecak, co jest naprawdę uciążliwe. Jarek pokazuje swój kask i uprząż i zostaje natychmiast zwolniony z dalszej kontroli... no cóż.

Po przejechaniu granicy czesko-austriackiej mamy ze 3 godziny spóźnienia. Chyba nie zdążymy na pociąg do Belluno, ale jak się okazuje kierowca rozwija niezłe prędkości i w rezultacie dojeżdżamy do Wenecji 30 minut przed rozkładem ok. 6.30. Idziemy na dworzec i odjeżdżamy do Belluno, dużego miasteczka na południu Dolomitów, z którego wystartujemy na nasz szlak. W pobliżu dworca nie możemy znaleźć nigdzie map, no cóż pojedziemy bez nich i kupimy sobie w schronisku. Z trudem udaje nam się dogadać, z którego przystanku mamy wyruszyć autobusem. Koniec końców dojeżdżamy do jakiś peryferii Belluno, robimy zakupy ( a to dziwo - pieczywo sprzedają na kilogramy ). Wyruszamy w kierunku parkingu Case Bordot. Zanim jednak tam doszliśmy nasze plecaki stały się tak ciężkie, że musiałem odczepić namiot i nieść go na rękach co wyraźnie odciążyło plecy i pozwalało iść do przodu. Po drodze kombinujemy gdzie będziemy spać : może bivacco Sperti, może namiot, a może coś co jest narysowane na poglądowej mapce jako biwak koło schroniska Rif 7. Alpini, nie mamy tego czegoś jednak opisanego w przewodniku... Idziemy do góry dziką doliną, nigdzie nie widać gór ?!. Wreszcie po kilku godzinach marszu i odpoczynków ( chyba połowę czasu stanowiły odpoczynki ), pojawia się masyw Schiary, ogromny mur skalny wysokości ok. 1km, stanowiący bastion wydawało by się nie do przebycia, a przecież gdzieś przez tą ścianę prowadzą 3 znakomite ferraty i jedną z nich mamy właśnie zamiar pokonać. Wygląda to jednak groźnie i ponuro szczególnie że zaczyna padać deszcz i trochę grzmi. Mimo deszczu jest dość ciepło. Wreszcie po 5 godzinach ( zamiast przewodnikowych 3,5 ) dochodzę do schroniska, jest super.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje

WłochyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju