Alpy 2005 - część I.
tomekpluc Wyświetlono: 561 razy 2006-03-24 19:54:41![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.98 (51 głosów) |
Wyjazd w czwartek 28.07 ok. południa, w deszczu; w Warszawie nawałnica. Na Ursynowie po południu zabieramy Jacka (bratanka Krzysztofa); trasa na Częstochowę; noc w Jurze - na skraju znajomej łąki 2 km za ruinami Olsztyna.
Wyjazd w czwartek 28.07 ok. południa, w deszczu; w Warszawie nawałnica. Na Ursynowie po południu zabieramy Jacka (bratanka Krzysztofa); trasa na Częstochowę; noc w Jurze - na skraju znajomej łąki 2 km za ruinami Olsztyna.
piątek 29.07 Rano na Kędzierzyn-Koźle, Głubczyce: w upale granicę przechodzimy w Krnovie. Po prawej pozostaje wyniosły wał Jesioników. Po drodze mijamy oryginalny zamek Sovinec/Eulenburg: trzeba by go nazwać zamkiem krzyżackim, bo to dawna siedziba zakonu krzyżowego.
O Czechach mogę myśleć tylko z sympatią: interesujące krajobrazy, życzliwi ludzie, lepsze niż w Polsce drogi, brak porozbijanych na środku drogi butelek po piwie i brak wyrostków zaczepiających wszystkich dokoła, brak spray’ów na murach i brak kretyńskiej dewastacji wszystkiego, co tylko da się rozbić i zniszczyć. To nie Polska; kiedy to myśmy stali się enklawą chamstwa w Europie? Pierwsze scysje z Romkiem, który patriotycznie usiłuje zaprzeczać faktom. Po południu kierujemy się na Tabor; tu zaczynają się znajome nazwy: Milevsko, Putim, Pisek, Czeskie Budziejowice: toż to właśnie tu było Budziejowickie anabasis Szwejka! W Szumawie szczególnie ładne widoki; na noc rozkładamy się u podnóża zalesionego wzgórza, na skraju pola kukurydzy, która skutecznie zasłania samochód.
Kartofelki z przysmażaną cebulą i konserwą. Na południowym zachodzie daleko gdzieś w stronie Monachium zaczyna się błyskać: zbliża się do nas potężna burza. Po zmroku raptownie uderza nawałnica deszczu z wichrem; jest tak gwałtowna, że wyciągniętą stopą chwytam i blokuję górę masztu namiotu, aby go nie pogięło. Wiatr i tak rozerwał nam tropik; woda wlewa się do środka błyskawicznie: w ciągu 3 minut zbiera się sporo wody. Nawałnica ustaje raptownie, co wykorzystujemy na odbudowę namiotu, bogatsi o świadomość, że wszystkie linki należy mocować do śledzi.
sobota 30.07 Na przejściu granicznym Niemiec patrzy nieufnie na pordzewiały samochód z zestawem skrzynek i bagażnikiem na dachu; każe zjechać w bok. Interesuje się bieżnikami opon i upewnia się o stanie hamulców: jest to więc objaw czystej życzliwej troski o bezpieczeństwo dziwacznych turystów. Zwiedzamy Passau: spore miasto wyrosłe na skrzyżowaniu odwiecznych szlaków handlowych nad Dunajem. Szacowne zabytki, ładne krajobrazy.
Szczególnie interesujący jest zespół Katedry z grobowcami. Muzeum biskupie, liczne stare zaułki. Na murach nadrzecznych budynków zaznaczone poziomy dawnych wód powodziowych
Wjeżdżamy w Alpy i do Austrii doliną rzeki Saalach. Przed nami kilka usytuowanych równoleżnikowo pasm. Pierwsze, Alpy Salzburskie przejeżdżamy jedną z dwóch, rozcinających je głębokich dolin polodowcowych.
| Oceń relację |
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
























