Jeżyk na Puszczy
ao Wyświetlono: 574 razy 2004-02-05 19:09:55![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.28 (65 głosów) |
... czyli z Radomia do Warki przez Puszczę Kozienicką.
Od początku...
Miał to być kolejny nudny weekend w rozpalonej czerwcowym słońcem Warszawie. Miał ale nie był. Pomysł zrodził się w piątek 06 czerwca 2003 i początkowo zakładał wyjazd półtoradniowy (piątkowo-sobotni) z noclegiem "gdzieś po drodze" ale plany jak w większości przypadków uległy modyfikacji. Wyruszyłem w sobotę z dworca Warszawa Zachodnia pociągiem relacji Warszawa - Radom o godzinie 08.15. Po bez mała dwugodzinnej podróży wypakowałem się na radomskim dworcu, skasowałem stan licznika i ruszyłem. Ponieważ w Radomiu byłem pierwszy raz w życiu postanowiłem obejrzeć miasto. Moje zwiedzanie jednak nie trwało zbyt długo, bo to i miasto małe i niezbyt atrakcyjne (prawdopodobnie narażam się w tym momencie wszystkim Radomianom). Pokręciłem się więc po Centrum i zacząłem szukać wyjazdu z miasta.
Po drodze...
Trasę wycieczki zaplanowałem dość swobodnie ale z pewnymi założeniami:
1. cel nadrzędny - przejazd przez Puszczę Kozienicką;
2. unikać "asfaltówek";
3. zjeść obiad w jakiejś knajpie;
4. odwiedzić kozienicką stadninę koni;
5. wrócić do domu w "jednym kawałku".
Z obwodnicy radomskiej skręciłem na drogę 723 łączącą Radom i Kozienice, a z niej po ok. 2 km na podrzędną i miej ruchliwą drogę lokalną, która po kolejnych 5 km łączyła w się Kozłowie z czerwonym szlakiem.
W tym miejscu rozpocząłem realizację celu nadrzędnego mojej wycieczki. Droga - początkowo utwardzona szybko zmieniła się w piaszczystą, trudno przejezdną leśną przecinkę. Momentami wskazania prędkościomierza spadały do 2 - 3 km/h, a czasami nawet do zera, kiedy piach uniemożliwiał jazdę i trzeba było "grać wleczone". Nie obyło się również bez upadków, których w całej wyprawie było 3, a pierwszy już na siedemnastym kilometrze, na piaszczystej drodze przy znikomej prędkości. Powód prozaiczny - jak zwykle nie wypiąłem nogi z pedała, potem już tylko krótki lot i ... "badanie twardości gruntu".
Oczywiście trudy podróży w całości rekompensowały kozienickie lasy, znane z mnogości rezerwatów, pomników przyrody i wspaniałego drzewostanu. Na terenach przez które prowadziła trasa mojej wędrówki przeważały lasy mieszane.
Według przewodnika występują tu liczne gatunki ssaków i ptactwa ale jedyną zwierzyną jaką udało mi się "upolować" była ważka. Nawiasem mówiąc, żeby ją sfotografować czaiłem się ok. pół godziny nad brzegiem stawu - zbiornika retencyjnego nieopodal rezerwatu Ponty. Co prawda podczas jazdy wielokrotnie słyszałem poruszające się w zaroślach zwierzęta (a może to tylko moja wyobraźnia...) jednak z żadnym z nich nie miałem przyjemności stanąć oko w oko.
| Oceń relację |
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
























