Dublin
kjantz Wyświetlono: 3012 razy 2006-03-08 00:10:17![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.46 (106 głosów) |
Dublin
2005-12-23 - 2005-12-26
http://www.konradjantz.com
Tuż przed wyjazdem do Irlandii mój klient z Wielkiej Brytanii stwierdził: "Oh, Ireland is a wet country". Może Irlandia jest "mokrym" krajem, ale nam nie było dane tego doświadczyć. Z małym wyjątkiem cały czas mieliśmy świetną pogodę - słonecznie i dość ciepło (ok. plus 10 stopni Celsjusza).
W Irlandii jest dużo Polaków. W Dublinie było ich ok. 10% wszystkich mieszkańców. Wszędzie rozbrzmiewa nasz ojczysty język, słychać naszych wszechmogących cwaniaczków, no i niektórzy starają się przeszczepić polskie "tradycje" na irlandzki grunt. Piszę oczywiście złośliwie i szyderczo, albowiem 25. grudnia, kiedy na ulicach Dublina było pusto, nie kursowała komunikacja miejska, grupka naszych rodaków, jak sądzę, "wyjechana" za chlebem, zrobiła sobie małe party (a może świąteczną uroczystość - sam nie wiem) na ulicy. Gorzała i piwo, chamskie i głośne zachowanie - oto "trademarks" owej grupy. Kiedy robiliśmy zdjęcia w przedsionkach doków, jeden z tej grupy stwierdził: "Nawet się, kurwa, wyszczać nie można, bo wszędzie te pierdolone kamery...". Wstyd mi za tych ludzi, ale cóż mogę zrobić? Rozumiem, że może komuś chcieć się siku, ale nie musi drzeć mordy na całą ulicę, szczególnie, że ktoś go może zrozumieć.
Jeżeli chodzi o Polaków, to niespecjalnie są chętni do pomocy. Mam tu na myśli pomoc w dotarciu do celu. Kiedy jechaliśmy autobusem z lotniska do centrum, spytaliśmy (po angielsku) jakąś kobietę, ile przystanków mamy jeszcze jechać, żeby wysiąść na O'Connell Street. Kobieta zaczęła nam tłumaczyć. Dołączyła się jeszcze jakaś babcia. Wytłumaczyły. Ba! Nawet "pachnący inaczej" pan pomógł nam w orientacji w terenie. Zadowoleni, że coś wiemy, jedziemy dalej. Nagle rozlega się dźwięk dzwonka w telefonie komórkowym u dziewczyny, która siedziała obok mnie. Dziewczyna zaczęła mówić (PO POLSKU!!!), że już jedzie i że będzie na O'Connell Street za jakieś 15-20 minut. Myślałem, że mnie szlag trafi! Mogła się odezwać. Może myślała, że będziemy jej jakąś konkurencję robić. Wiele osób dziwiło się, że my tylko turystycznie odwiedzamy Irlandię.
W pubie Celt trafiliśmy na Liliannę z Kościerzyny, w kuchni na Rafała z Międzychodu, w autobusie (w drugi dzień świąt) jechała z nami całkiem spora grupa Polaków, którzy jechali do pracy. Rozmawiali o zarobkach.
Irlandczycy to bardzo przyjaźni ludzie. Na każdym kroku udzielała się nam ich miła atmosfera. Większość nieznanych w sumie osób pozdrawia się na ulicy. Nietrudno mi było wpaść w ten rytm. Nawet Polacy, którzy (jak sądzę) przyjechali pewnie w odwiedziny do rodziny, również odpowiedzieli na moje powitanie. Byliśmy tylko w Dublinie, ale słyszeliśmy i czytaliśmy, że cała Irlandia jest bardzo ładna.
| Oceń relację |
IrlandiaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju

























