Autostop extremalny 2 - SOLO 1996 - dzień 41 - 45
Autostop extremalny 2 - SOLO 1996 - dzień 41 - 45

Pawel Palasz2006-03-06 20:33:06
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
niż tryści. Czy też jesteśmy turystami, czy antyturystami? Wokół islamskie zdobienia i mozaiki, fontanny, błyski fleszy i szum kamer.
Do niektórych pomieszczeń nie dajemy rady wejść z powodu braku biletów. To znaczy głównie dlatego, że my nie mamy biletów. W niedziele wjazd jest za darmo, ale to było wczoraj, niestety, i dlatego musimy tak kombinować.
Siadamy na krawędzi źródełka i odmaczamy nogi w zimnej wodzie po kilku godzinach wędrowania w kółko. Plan jest następujący: zejdziemy na dół, do miasta i kupimy trochę roztworu etanolu w celu przytępienia zmysłów i wyzwolenia mrocznych stron własnej natury. Tak też czynimy, chociaż trudność sprawia nam odnalezienie odpowiedniego punktu odpłatnej dystrybucji. Kupujemy po kartonie wina i trochę piwa. Pod drodze zapoznajemy, jak się później okazuje, piętnastoletnie autochtonki i siadamy wspólnie przy fontannie, gdzie schładzamy napoje. Hiszpanki wkrótce się zwijają.
Zapada wieczór i brak już wina. Poznajemy teraz z kolej dwie Kanadyjki, w odpowiednim przedziale wiekowym i razem docieramy z powrotem pod Alhambrę, gdzie ja i Francuzi mamy zamiar nocować. Nie możemy znaleźć drogi na górę, wszystko po ciemku wygląda inaczej. Kręcimy się długo po dziwnych zaułkach zanim trafiamy pod mury. Francuzi są jacyś nieśmiali względem Kanadyjek, może dlatego, że spędzili tyle czasu w Maroku, gdzie zjawisko dziewczyny luzem nie występuje. W każdym razie koleżanki postanawiają wrócić do schroniska. My kładziemy się spać na rozgrzanych od całodziennego upału kamiennychławkach. Nadal jest tak ciepło, że nie trzeba się nawet przykrywać. Mam jednak z sobą mój polar, bluzę i kerimatę, także nie jest źle.
. . .
Światła po oczach. Policja. Spierdalać, ja śpię !!!
tu nie kamping – kaleczy po angielsku brzuchaty pies. Jednym słowem wynocha, nie ważne gdzie, byle
byście stąd znikneli. Przecieramy zaspane oczka skąpane w światłach latarek. Kolorowe, hipisowskie ciuchy, potargane długie włosy kontra policyjne mundury. Ciemna noc.
- Dobra, idziemy – Dajemy do zrozumienia i psy schodzą do samochodu. Jesteśmy zbyt śpiący, żeby teraz gdzieś się błąkać. Kładziemy się dziesięć metrów dalej, za fontanną. Sen otumanił nas do reszty. Od razu wiadomo było, że czekają na dole, czy będziemy schodzić i że wrócą jeżeli nas nie zobaczą. I oczywiście wracają, faszystowskie świnie – spadek po Franco. Mało co nie dostajemy wpierdol, grubas zamachuje się na mnie pałą. O ile rozumiem hiszpański to mówi, że mi przyłoży pro forma. Tym razem nie ma przebacz, musimy oddalić się na z góry upatrzone pozycje. Gdzie teraz znaleźć ukojenie? Docieramy do zaułków. Najpierw zastanawiamy się nad klatką schodową, ale to za blisko ulicy, gdzie wciąż czają się psy. Tu nie mielibyśmy nawet jak uciec. Wreszcie rozkładamy się wprost na chodniku, który wciąż jest ciepły, choć twardy, jak to beton. Ja przynajmniej mam kawałek kerimaty i bluzę pod głowę. Francuzi – charakterniacy kładą się tak jak stoją. Dobranoc.
Zobacz zdjęcia:
Portugalia
,
Hiszpania
Portugalia - wybierz obszar, który cię interesuje:















































