• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Autostop extremalny 2 - SOLO 1996 - dzień 11 - 15

Pawel Palasz Wyświetlono: 307 razy 2006-03-06 20:15:52
  Ocena:3.11 (70 głosów)


Autostop extremalny 2 - SOLO 1996 - dzień 11 - 15
http://autostop.republika.pl/

dzień jedenasty: Londyn 2

Rano ponawiam próbę. Znów za późno, Patrycja ma być około jedenastej na dworcu autobusowym w Londynie. Tymczasem kupuję śniadanie w małym sklepiku typu mydło i powidło i myślę co dalej.

Czas na mnie, a tu ucieka mi autobus, czyli coś nie tak z moją karmą. Tym razem kupuję
kartę na metro i autobus, ale za to tylko na dwie strefy: 1 i 2. Wychodzi jakieś trzy funty.

Zakładam mój wielki kapelusz i wsiadam do następnego piętrowca, który właśnie podjeżdża. Nie mogę sobie odmówić i siadam na górnym poziomie, nad kierowcą. Wrażenie jest super. Jak na wesołym miasteczku. Jedziemy wąskimi uliczkami prawie zawadzając o domy, a w dodatku ta lewa strona ulicy. Mój błędnik protestuje.

Oczywiście gdy znajduję odpowiedni dworzec czas mija. Autokar z Cantenberry przyjechał już dwadzieścia minut temu. Póżniej, w Warszawie okaże się, że Patrycja nim nie jechała, bo sama się spóźniła. (Cholera, niepotrzebnie piszę, że w ogóle wróciłem do domu z wakacji, mogło być bardziej tajemniczo).

Nie pozostało nic innego jak rozpocząć porcję zwiedzania Zaliczam zmianę warty, na której Polaków jak mrówków. Gówniarze po 12 lat klną, jak szewcy psując mi całą imprezę. W końcu mówię im z wrodzoną delikatnością żeby zamknęli te swoje kurewskie pyski i przestali pierdolić. Zatyka ich, myśleli, że są jeynymi Polakami po tej stronie kanału, wieśniaki. Tak naprawdę to w zasięgu stu metrów ciężko się nie potknąć o tak zwanego rodaka. Tłum się kłębi i byłbym nic nie dojrzał, gdybym nie wspiął się na jedną z rzeźb.

Policja ustawia tumult ludzki. Policjantka na koniu zgania z pomników kwiat polskiej młodzieży, na szczęście moja rzeźba stoi poza jej zasięgiem i widok mam nieograniczony. Flagi powiewają, grają trąby i maszeruje warta honorowa. W czerwonych mundurach z wielkimi czarnymi. . . no tymi, jak im tam. . . . na głowie. Dowódca warty idzie z wielkim psem u boku. Błyskają flesze.

Idę do Westminster, park, jakaś słynna katedra, kaplica i tak dalej. Drugie śniadanie z widokiem na Big Bena, London Bridge, Tower Bridge i cały ten szmelc. W City czytam historię wielkiego pożaru, który strawił całe miasto, dawno temu. Ówczesny burmistrz skomentował wtedy początek katastrofy w ten sposób:

-“To ma być pożar, kobieta by to zasikała

Wreszcie trafiam do celu mojej wyprawy : National Galery. Akurat na przeciw budynku odbywa się demostracja Arabów, lub może Kurdów, ciężko wyczuć.

Wjazd jest za darmo, ale w szatni nie przyjmują plecaków, więc muszę cały czas pomykać z moim garbem na plecach. W Galerii spędzam ponad cztery godziny, a i tak oglądam wszystko pobieżnie.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Wielka BrytaniaWybierz obszar który Cię interesuje

Wielka BrytaniaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju