EUROPEAN BEER TOUR’95 - dzień 46 - 50
EUROPEAN BEER TOUR’95 - dzień 46 - 50

Pawel Palasz2006-03-05 15:40:28
Wyświetlono razy (ostatnio: )
się zbiera na pawia. Wreszcie zatrzymujemy się , wysiadam i rzucam śniadaniem na bruk. Dobrze , że nie widzieli. mówię jednak , że jestem raczej sick i bardzo ich to martwi. Zwiedzamy co nie co. Znów jak w Hiszpanii , hiszpańskie
rejestracje , napisy , ludzie i tylko tysiąc mieszkańców , pięćdziesiąt kilometrów od macierzy.
W knajpie zagaduje nas jakaś , jak się później okazuje , miescowa szycha. Niemcy
są biegli w hiszpańskim , więc muszę czekać na tłumaczenie. Oglądam knajpę , wszędzie
zdjęcia miejscowych drużyn , obok dziadki grają w domino.
Wychodzimy , a Niemcy opowiadają co mówił ten klient , o wyglądzie żula.
Okazuje się , że wjechaliśmy drogą , która oficjalnie nie istnieje , czyli weszliśmy przez zieloną do Hiszpanii , dlatego nie było drogowzkazów. Sama enklawa powstała na mocy
umowy francusko-hiszpańskiej , oraz po wpływem kochanki biskupa. Llivia , posiadając prawa
miejskie , nie zakwalifikowała się do przewidzianej kategorii i dlatego jest enklawą.
Poza tym trenerem ichniej drużyny koszykówki jest Polak.
Jedziemy do Perpignion , kończą się wiraże , kaniony , wzdłuż drogi niesamowite
kwietniki w kształcie zwierząt , wylewających się dzbanów itp. Po bokach winnice.
Niemcy opowiadają o swoich przygodach z ciastkami z haszyszem.
Dojeżdżamy do peage’u , Mały już jest od godziny , poza tym dwóch Polaków i dwóch Słoweńców , oraz panówie w czapkach ze sztywnym daszkiem. Muszę wyciągać paszport , trochę to trwa. Kiedyś w Austrii , podobna kontrola trwała może pięć minut.
Ci tutaj nie dysponują jednak żadnym sprzętem komputerowym.
Wreszcie możemy iść łapać , Polacy jadą do Barcelony , my na północ , więc każdy samochód jest dla kogoś dobry , Słoweńcy klasycznie machają sto metrów dalej , my pytamy bezpośrednio.
Jak zwykle zresztą , zabieramy się pierwsi. Wiezie nas całkiem fajna dziewczyna.
Wysiadamy i następuje totalna zlewa , na stacji pełno rockersów.
Dostrzegam samochód z makaroniarami i bingo , jedziemy prawdopodobnie do Włoch. Siedzimy po raz kolejny zgnieceni plecakami , nawet nie możemy się jednocześnie
opierać. Mija godzina za godziną , Włosi otwierają wino , mijamy Cannes i Monako.
Jest już noc , zatrzymujemy się na stacji , z lekka głodni. Nakręcamy makaroniarzy na
kanapki z mortadellą.
Wreszcie wyrzucają nas w Savonie , idziemy na plażę. Trudno ją znaleźć.
Plaża oczywiście prywatna , bierzemy sobie leżaki , w zasięgu prysznice , upijamy trochę
ginu. Kiedy my go skończymy ?
Zobacz zdjęcia:
Włochy
,
Szwajcaria
,
Norwegia
,
Holandia
,
Hiszpania
,
Francja
,
Finlandia
Włochy - wybierz obszar, który cię interesuje:














































