EUROPEAN BEER TOUR’95 - dzień 36 - 40
EUROPEAN BEER TOUR’95 - dzień 36 - 40

Pawel Palasz2006-03-05 15:30:54
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Jak było do przewidzenia idziemy na plażę nudystów. Tak naprawdę to to miejsce wydaje mi się bardziej normalne i naturalne niż tekstylna część plaży.Trzeba
tylko się przyzwyczaić , sauna w Finlandii , koedukacyjne prysznice w zeszłym roku w Avinionie i mnóstwo innych przypadków. W pewnym momencie patrzy się ze zdziwieniem na kogoś w kostiumie , tak jak kiedyś na kogoś nagiego.
Obok nas leży chyba jedyna naprawdę piękna dziewczyna na całej plaży. Mały ambitnie próbuje nawiązać kontakt z nagą sąsiadką pytając o godzinę (?). Ale bariera językowa robi swoje i na tym się kończy.
Wracamy i pakujemy majdan , znów w drogę. Agnieszka łapie stopa już kilkaset metrów za kempingiem , my idziemy do marketu. Po drodze kupujemy melony.
Idziemy na stację benzynową i poznajemy trzy Angielki , w zasadzie chyba jedna
z nich była Szkotką , ale to nie wpływa , częstujemy je melonami.
Zatrzymują mi się dwa samochody , ale mogą wziąść tylko jednego. Wreszcie zabiera nas jakiś gość , który nie potrafi znaleźć odpowiedniego zjazdu i wozi nas w tę
i we wtę. Wysiadamy przy autostradzie , tej starej dziwce , bez której nie da się daleko zajechać , a która jest taka wkurwiająca. No bo najbliższy peage jest pięć kilometrów przed nami , jest cholernie gorąco , a plecaki wgniatają nas w ziemię. Wogóle chodzenie wzdłuż autostrady jest , poza tym , że nielegalne to niebezpieczne , a w związku z tym stresujące i nie ma nic wspólnego z wakacyjną przygodą.
Tym razem Mały idzie gdzieś przodem , słyszę , że za mną zatrzymuje się samochód.
Oczywiście żandarmi , bynajmniej nie na emeryturze. Słyszę to co zawsze , że nie wolno i żeby się wynosić najbliższym zjazdem. Wysuwam więc propozycję , aby mnie zawieźli do
peage’u , jedynie 3 km. Tak więc jadę , po drodze zabieramy zaskoczonego Małego.
Na peage’u rozstawiamy się co trzy bramki i długi czas nic. Mały ambitnie próbuje zatrzymać kogokolwiek , a mnie ponosi fantazja i macham tylko na kobiety w wieku reprodukcyjnym. Jedzie ich raz cały mikrobus , ale nie chcą zabrać.
Stoimy tak dłuższy czas i w momencie gdy nic nie robię ktoś woła mnie z samochodu.
Małżeństwo , w naszym wieku , Francuz i Hiszpanka , z Tuluzy. Zabrali nas dlatego , że
mamy długie włosy , ja mam bródkę a Mały pentagram. Gość jest metalem , ale wygląda
jak przeciętny Francuz , w tych rejonach zainteresowania muzyczne zwykle nie odbijają się
na wyglądzie.
Jednym słowem zapraszają nas do siebie. Mieszkają skromnie , duża kolekcja kompaktów , kaset itp. , komiksy z Thorgalem. Na kolację typowy francuski kuskus , oczywiście
aparitif , czyli mikrolufka pastisu. Mam wrażenie ,że Francuzi boją się alkoholu a piją symbolicznie , no bo taka tradycja.
Jedziemy do jakiś ich znajomych , później do Irish pubu , w sumie dość smętnie. Wożą nas samochodami z miejsca na miejsce. Później super towarzyska gra w lotki , chcę jak najszybciej przegrać , żeby poczytać sobie komiks (pooglądać raczej , bo francuskiego nie czaję),
może właśnie dlatego początkowo dobrze mi idzie. Raz wbijam lotkę w ścianę.
Zobacz zdjęcia:
Włochy
,
Szwajcaria
,
Norwegia
,
Holandia
,
Hiszpania
,
Francja
,
Finlandia
Włochy - wybierz obszar, który cię interesuje:














































