• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

EUROPEAN BEER TOUR’95 - dzień 26 - 30

Pawel Palasz Wyświetlono: 276 razy 2006-03-05 15:20:03
  Ocena:2.90 (71 głosów)


EUROPEAN BEER TOUR’95 - dzień 26 - 30
http://autostop.republika.pl/

Dzień dwudziesty szósty - hej ho do Amsterdamu I

Wstajemy o siódmej rano (!) , śniadanko , dostajemy dodatkowo jakieś żarcie od

jednej dziewczyny z akademika. Wszystkie ubrania tak czyste , że aż żal brudzić.

Kupujemy piwo i pijemy przed marketem , zwyczaj chyba egzotyczny jak na ten kraj. Kręcimy się trochę , Mały zagaduje się z jakąś dzieczyną od trawników , a ja idę trochę dalej i łapie mi się coś. Wysiadam 20 km dalej , ruch nędzny i czekam

godzinę. Mija mnie samochód , nagle daje po hamulcach i cofa. Jadę do Oslo.

Jeszcze jeden stop , później następny z dwoma dziewczynami do Szwecji. Straszny kwas.

Kupują dwie ogromne kanapki , żrą , nie częstują i sporo wyrzucają. Nie muszę dodawać,

że już długo jadę i jestem raczej głodny. A one podobno są social workers (sic).

Jestem tym wkurwiony.

Zatrzymuje mi się TIR , 300 km. Pijemy piwo , facet okazuje się pedalem , ale nie

agresywnym. bardzo mnie namawia biedaczek. W każdym razie rozmawiamy po niemiecku i jako tako mi idzie.

Wysiadam , już jest ciemno. Idę w kierunku morza , kąpie się i rozbijam namiot. Strasznie wieje i tropik łopocze. Nie udaje mi się rozpalić ognia , zresztą

wcale się do tego nie przykładam.


Dzień dwudziesty siódmy - hej ho do Amsterdamu II


Gdy rano jem śniadanie wiatr przewraca namiot. Wracam na parking. Pusto ,

próbuje namówić jakieś dwie dziewczyny , bezskutecznie. Jest tylko 40 km do promu.

Stoi jeden czeski TIR , czekam aż gość się ocknie. Po pół godzinie pepik

budzi się i wyłazi z szoferki. Mówię „Ahoj” i jedziemy , facet jedzie wolno , pod górkę

ledwo 20 na godzinę. Rozmawiamy i próbuję coś tam sklecić po czesku.

Wysiadam i do Helsingerbor tylko cztery kilometry , idę sobie autostradą , co jest dośc stresujące. Z przedmieść widać drugi brzeg cieśniny i Danię , więc przyspieszam. Tuż przed portem widzę na światłach stoi niemiecki TIR , z pewną taką nieśmiałością daję sygnał kciukiem tuż przed przednią szybą. Otwierają się drzwi. Hurra , jadę do Hamburga , najdłuższy stop.

Na dzień dobry gość ( niewiele starszy ode mnie , Budda wydziargany na łapie , długie hery ) stawia mi na promie porządny obiad.

Jedziemy ponad dziesięć godzin. Okazuje się , że klient prowadził kiedyś coffee shop w Niemczech (!) , nielegalny oczywiście a teraz spłaca się prawnikom.

Jaramy hasz , w sumie cztery skręty , bez większych efektów.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje

WłochyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju