EUROPEAN BEER TOUR’95 -dzień 6 -10
Pawel Palasz Wyświetlono: 236 razy 2006-03-05 14:58:09![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.98 (41 głosów) |
EUROPEAN BEER TOUR’95 -dzień 6 -10
http://autostop.republika.pl/
dzień szósty - Turku ,Kikaala ,Sommero
Rano otwierają centrum turizmu , co pozwala nam doprowadzić się do stanu używalności. Po porannej toalecie ruszamy do Kikaali odwiedzić Suski , naszą koleżankę , z którą imprezowaliśmy rok temu pod wieżą Eiffla , w rocznicę zbużenia bastylii.
Pogoda jest nędzna , ale nastroje wysoce pozytywne. Tym razem Mały ma jechać sam , ale dwa razy zabieramy się w trójkę. Więcej zabawy niż stopu. W końcu on zabiera się pierwszy i ginie nam z oczu.
Za chwilę Kaśce coś się zatrzymuje i jedziemy. Na rozjeździe wysiadamy i zostaje nam jeszcze kilkanaście kilometrów. Wtedy widzimy śmiejącą się mordę Małego gdy mija nas w jednym z samochodów. Po chwili docieramy do Kikaali.
W domu jest tylko babcia Suski , która mówi dużo i niezrozumiale. Nie wiadomo co jest grane. Uśmiechamy się głupio i czekamy na właściwą osobę. Wreszcie postanawiam iść po jakiegoś tłumacza. Przyprowadzam sąsiadkę ale okazuje się , że już nawiązano kontakt telefoniczny z Suski.
Po jakimś czasie przyjeżdża Suski z siostrą. Atrakcja numer jeden : nasza brygada autostopowa idzie do sauny. Fińska sauna na całego , pełno pary.
Gdy już jesteśmy czyści i świezi , jak przed wyjazdem z Warszawy , przyjeżdżają autochtoni i jedziemy ma jakieś ludowe święto do Somero zabierając po drodze aktualną koleżankę naszej Finki - Mari.
Na święcie wszyscy chlają , więc my też obalamy nasz spiryt , który wzbudza tam z resztą spore zainteresowanie. Przez to wszystko nawet nie zdążyłem zajrzeć na salę , gdzie odbywała się cała impreza. Cały czas siedziałem na zewnątrz rozmawiając z różnymi ludźmi i pijąc Colę ze spirytusem.
Po wszystkim idziemy do jakiejś knajpy na piwo , zaprzyjaźniam się z Mari i od tej pory
nieodstępujemy od siebie. Jesteśmy już nieźle wstawieni , nie wiem nawet gdzie Finki nas prowadzą. Udaje się nam raz złapać stopa , a jest już czarna noc , i dojeżdżamy do rzeki czy też jeziora z całkowicie nieprzejrzystą , zamuloną wodą. Krótka kąpiel i rozbijamy namiot. W piątkę ładujemy się do dwuosobowej chinki , ale Kaśka rezygnuje. Dzisiaj są preferowane pary. Ogólna rozpusta , Mały musi bronić się przed Suski.
Dzień siódmy - Somero , Turku
Budzimy się o jedenastej i ze świadomością , że nie zdążymy na festiwal zwijamy się w ślimaczym tempie. Idziemy piechotą do domu Mari. Wszysko wokół kwitnie , pola , fińska wieś. W połowie drogi jakiś człowiek podwozi nas ciężarówką. Siedzimy na pace i jest cool , wiatr we włosach. Scena jak z filmu o sianokosach. Autostop we wczesnych latach sześćdziesiątych.
| Oceń relację |
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















