EUROPEAN BEER TOUR’95 -dzień 1-5
Pawel Palasz Wyświetlono: 501 razy 2006-03-05 14:53:52![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.20 (51 głosów) |
EUROPEAN BEER TOUR’95 -dzień 1-5
http://autostop.republika.pl/
Dzień pierwszy - Podróż do Kopenhagi
Wyruszamy w nieznane , w składzie :Pisklak, Mały, Kaśka, Magda.
Nasza kilkugodzinna podróż pociągiem przebiega w nastrojach orgiastycznych , co jest wynikiem głównie tego , że wreszcie udało nam się wyrwać mimo wszystkich głupich przeciwności i komplikacji. Atmosferę podróży poprawiają znacznie gangi złodziei grasujące po przedziałach.
„Dosyć miłości, kontrola biletów”-cytuję pana w czapce z daszkiem.
Za oknami przemykają pokryte mgłą pola , słońce odrywa się wreszcie od horyzontu , co jest niewątpliwym znakiem tego , że zbliżamy się już do kraju Goethego i Rudolfa Hessa. Jednak nie mamy zamiaru przejeżdżać granicy pociągiem. Aby dobrze wystartować autostopem opłaca się dojść tam piechotą i złapać coś jeszcze w Polsce. Droga prowadzi od stacji , po lewej stronie torów , później nieco w lewo , przez łąkę , w kierunku wojskowych baraków , przez las , aż do asfaltówki i w lewo za znakami. W sumie około czterech kilometrów.
Człapiemy w kierunku granicy wzdłuż sznura czekających samochodów. Po drodzę znajduję 5 zł , co wróży mi mnóstwo dobrobytu w te wakacje i poprawia moje nędzne już konto złotówkowe. Zmęczeni siadamy przy stolikach koło jednego z obleśnych baraków z hot-dogami.
„Zawsze, kurwa , rano muszą tu siadać”-zaczyna , nie wiadomo dlaczego , kląć pod naszym adresem jakiś sprzątający tam gówniarz. Prosił się żeby dostać w japę, Kaśka już nawet zawijała rękawy. Tymczasem ja poszedłem skombinować karton -ważny rekwizyt stopera , choć często do niczego się nie przydający. „Szyld? Trzeba, kurwa, kombinować żeby gdzieś dojechać,nie?”-zagaduje mnie jakiś cieć , gdy urywam kawał pudła. Dobrze się dzień zaczął...
Oczywiście nie chcą nas puścić piechotą przez granicę , ale jakiś klient zgadza się nas przewieźć. Najkrótszy stop w historii: 100 m.
Próbujemy łapać juz po drugiej stronie , jednak po 10 min. pan w czapce z daszkiem zawraca nas do ojczyzny. Małego i Kaśki już tam nie ma. Nawet nie zauważyłem , gdy pojechali. Mam jednak dziwne obawy , że któreś z nich mogło np. zapomnieć paszportu i zawrócili.
Po 30 kolejnych minutach wysiłków i pytania kierowców Magda łapie gościa do Hamburga. Disco Polo gra , a my prujemy 80 km/h po najwolniejszym pasie.
Szamiemy żarełko na stacji , jest druga po południu , trzeba ruszać. Czekamy jakieś 10 minut i znów zabiera nas Polak , tym razem do Odense w Danii. Jedziemy osiągając europejskie prędkości.
| Oceń relację |
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















