2 tygodnie na Sri Lance.
Sri Lanka - wyspa kompletna
Michal Slysz2006-02-26 23:21:37
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.15 z 5.00. 13 głosów oddanych
w ciszy zmąconej tylko szumem fal. Mieliśmy uczucie uczestnictwa w misterium.
Następnego dnia rozstaliśmy się z kierowcą i oddaliśmy mu część bagażu, którą mieliśmy odebrać w Kolombo. Odtąd dni wypełniało nam głównie
PLAŻOWANIE
Staraliśmy się omijać miejsca oblegane przez turystów i był to świetny pomysł. Po pierwsze dlatego, że mieliśmy dzięki temu kilometry plaż praktycznie tylko dla siebie, po drugie mieliśmy szczęście poznać tubylców, którzy nie widzieli w nas tylko worków z kapustą.
Najwięcej czasu spędziliśmy w miejscowości Polhena, niedaleko Matary, na plaży należącej do miejscowego magnata krabowego. Znaleźliśmy się tam przypadkowo i chcąc przeprosić za najście podarowaliśmy dzieciom gospodarza po paczce kolorowych długopisów przezornie kupionych przed wyjazdem. Dając je czułem, że może to wzbudzić lawinę uprzejmości z ich strony i nie pomyliłem się. Zaraz na grill ustawiony między łodziami spadły dwie kolorowe ryby, a do popicia dostaliśmy cudownie świeży sok z kokosa. Potem jeszcze wiele razy podchodził do nas syn gospodarza, którego, z powodu wstawionych przednich zębów Ela ochrzciła King-Kongiem i podrzucał nam to miąższ kokosowy, to jack-fruita (duży jak melon i bardzo słodki), to zielone kokosy ze słomką.
Marzyło nam się wypłynąć jedną ze stojących obok łodzi na szeroki ocean, by zobaczyć delfiny i rekiny, ale po 6-7 godzinach na małej łajbie moglibyśmy tego żałować. Udało nam się jednak spełnić inne marzenie:
LOT BALONEM
Nie mówiąc nic Eli, przez cały wyjazd potajemnie korespondowałem z biurem turystycznym organizującym takie loty nad Parkiem Narodowym Uda Walewe. Pojechaliśmy 150 km wgłąb lądu do mało atrakcyjnego miasteczka Embilipitiya, słynącego głównie z produkcji broni dla Tamilów. Następnego ranka, godzinę przed świtem, pod nasz hotel podjechał biały jeep z kierowcą,
...
Zobacz zdjęcia:
Sri Lanka
Sri Lanka - wybierz obszar, który cię interesuje:








































