• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Taury Wysokie 2004 - część III

Ania i Jurek Danielewicz Wyświetlono: 198 razy 2006-02-22 23:14:57
  Ocena:3.02 (63 głosów)


Taury Wysokie 2004 - część III
http://www.jdan.friko.pl/

Pobudka jeszcze przed świtem. Prezes nieprzytomnym głosem mówi byśmy zeszli i ugotowali trochę wody. Po szybkim śniadaniu, podzieleni na cztery zespoły ruszamy na szczyt. Najpierw śnieżne pola, coraz stromsze. W końcu wychodzimy na grań Grossglocknera. Z jednej strony z 500 m ściany aż do podstawy szczytu.

Po drodze mijamy metalowe słupki, o które owijamy linę w celu zapewnienia odpowiedniej asekuracji. Wspinaczka przebiega głównie po śniegu, ale także po skałach. W końcu dochodzimy do Małego Grossa. Stoimy na wąskiej grani.

Z jednej strony ściana, z drugiej murek ze śniegu i także setki metrów powietrza. Powoli opuszczamy się na przełęcz między oboma wierzchołkami. Niezła ekspozycja. Nie jednemu tam nerwy puściły. Potem wspinaczka skalna, kawałek śniegu i jest. Krzyż na szczycie Grossglocknera.

Odpoczywamy, robimy fotki. Prezes krzyczy na jakiś Austriaków, którzy chcieli siąść na śnieżnym nawisie na wierzchołku. Mogło się to dla nich skończyć tragicznie. W ogóle w drodze na wierzchołek minął nas idący samotnie starszy pan w butach narciarskich!!!

Po jakiejś chwili pędzimy w dół. Prezes pokrzykuje byśmy zapier... bo nie ma czasu. Po dojściu do schronu chwila przerwy i dalej w dół. Po drodze nerwy puszczają jednemu z uczestników, który oświadcza, że dalej nie idzie tą drogą i ostentacyjnie wypina się z liny. Na szczęście przywołany szybko do porządku przez Prezesa wpina się z powrotem. Po zejściu z lodowca liny nie są już potrzebne. Więc każdy idzie swoim tempem. Pogoda psuje się nieco. Jest mgliście. Grzmi co jakiś czas. Dochodzimy do Stüdlhütte.

Tam dłuższa przerwa. Właściwie w planie był jeszcze jeden nocleg, ale czego się nie robi dla oszczędności. Schodzimy więc na sam dół by tego samego dnia wieczorem ruszyć do Polski.

Zakwasy z tego dnia jeszcze długo będą dawały o sobie znać... Schodzimy w śnieżycy, grzmi i nie wygląda to zachęcająco. Na szczęście na dole czeka nas gorący prysznic i jedzenie. A potem już podróż busem znowu do domu.

Taki wyjazd to łatwy sposób by przy niewielkim wkładzie finansowym i organizacyjnym znaleźć się w krainie lodowców i naprawdę wysokich gór. By popróbować czym pachnie treking i wspinaczka wysokogórska. Na pewno warto coś takiego przeżyć, by jeśli się spodoba – wyruszyć dalej...

Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
AustriaWybierz obszar który Cię interesuje

AustriaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju