Taury Wysokie 2004 - część I
Ania i Jurek Danielewicz Wyświetlono: 232 razy 2006-02-22 23:04:27![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.10 (71 głosów) |
Taury Wysokie 2004 - część I
http://www.jdan.friko.pl/
Koszt.
Wyprawa odbyła się w maju 2004r. Trwała 5 dni. Koszt 1000 zł od osoby. Można taniej np. zabierając się z Extrekiem (patrz linki).
Dojazd.
Busem przez Czechy i Austrię w obie strony.
Był to nasz pierwszy wyjazd typowo komercyjny. Nasz, bo jechaliśmy razem: moja wtedy narzeczona a obecnie kochana żona Ania i ja. Był to nasz pierwszy wspólny wyjazd na lodowce. Zabraliśmy się z Polskim Klubem Alpejskim z Tych. Więc oprócz nas było wiele innych nie znających się zupełnie osób.
Taki wyjazd ma swoje plusy i minusy. Nie musieliśmy się o nic martwić w sensie organizacyjnym, natomiast wiadomo, że klimat takiego wyjazdu jest inny niż w grupie dobrych znajomych. No i koszt jest w tym wypadku wyższy. W końcu klub na nas zarabia i to niemało. Pierwszy dzień minął nam na przejeździe z Wrocławia do Tych.
Po południu cała ekipa (11 uczestników + „obsługa” klubowa) wyruszyła dwoma busami do Austrii. Rano dojechaliśmy do miejscowości Kals am Grossglockner. Busy stanęły na parkingu obok schroniska na wysokości 1920m n.p.m. Po krótkim śniadaniu ruszyliśmy w drogę. Można powiedzieć, że wiosny jeszcze za bardzo tu nie było. Właściwie kończyła się powoli zima. Gdzieniegdzie biegały tylko przebudzone świstaki, kryjąc się jednak szybko w swych norkach. Wkrótce skończyła się droga i zaczęło brnięcie i zapadanie w śniegu do kolan a czasem do ud.
Tak przedzierając się przez śnieżne pola Kaiser Glocknerstrasse dotarliśmy po południu do schroniska Stüdlhütte na wysokości 2802m n.p.m. Szczerze mówiąc jeszcze nie byłem w tak wypasionym schronisku. Przy wejściu specjalne pomieszczenie do suszenia ciuchów, bardzo dobrze ogrzewane. Kaloryfery z rurkami na których można powiesić buty by ładnie wyschły od środka. No i ceny w bufecie... powalające.
Tak więc polska kuchnia znalazła się szybciutko w męskiej toalecie, gdzie rozstawione epigazy bezproblemowo zagotowały nam wodę na przepyszne dania. Reszta dnia minęła na odpoczynku, rozmowach i byczeniu się. Schronisko miało nawet na piętrze małą ściankę wspinaczkową, było bardzo sympatyczne.
| Oceń relację |
AustriaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
























