• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Kaukaz 2003 - część II

Ania i Jurek Danielewicz Wyświetlono: 181 razy 2006-02-22 19:52:57
  Ocena:2.79 (56 głosów)


Kaukaz 2003 - część II
http://www.jdan.friko.pl/

Jak można było przypuszczać największe problemy są z urzędnikami. Na granicy z Rosją nie obywa się bez zapłacenia 15$ łapówki od osoby, mimo że mieliśmy pieczątki AB w paszportach. Potem już bez większych przeszkód dojeżdżamy do Piatigorska.

Jakiś czas temu miał tu miejsce zamach na dworcu. W związku z tym zdemontowano wszystkie kubły. Przybywamy rano około 5-tej. Idziemy na dworzec autobusowy (państwowe autobusy znacznie tańsze od busików) a stamtąd dojeżdżamy do miejscowości Baksan.

Na dworcu widać drogowskaz do Groznego. Czeczenia niedaleko. Po drodze wyjeżdżamy z Rosji i przekraczamy granice autonomicznej republiki Kabardyno-Bałkarii. Robimy małe zakupy i razem z grupą Ukraińców wynajmujemy busa wgłąb 100 kilometrowej doliny Baksanu. Dowiezie on nas aż do miejscowości Elbrus. Niesamowite jest jak po drodze zmienia się krajobraz. Stopniowo od zupełnie nizinnego po wysokogórski.

Od zielonych hal i pastwisk, po skaliste góry i w końcu wierzchołki okryte śniegiem. Po drodze mijamy ubogie wioski i miasteczka. Po drodze rejestrujemy się na policji i jeszcze dokupujemy trochę żywności w większym miasteczku. Ruszamy dalej. W wioskach widać meczety, na drodze bez żadnej opieki wędrują lub leżą krowy.

Można by pomyśleć, że to Indie a nie Rosja. Tylko mijane po drodze rosyjskie posterunki wojskowe przypominają o niestabilnej sytuacji w Czeczenii. W końcu osiągamy nasz cel. Alpłagier Szchielda w dolinie Adyłsu.

Tu okazuje się, że kierowca żąda od nas większej sumy niż żeśmy się umówili. Jeśli nie zapłacimy jest nas gotów wieźć z powrotem do Baksanu. Po chwili negocjacji jakoś się dogadujemy. Zabieramy więc nasze toboły, Lońka zgłasza nasze przybycie i rozbijamy się na drewnianych platformach. Będąc tam można się poczuć trochę jak w Zakopanym.

Nad drogą reklamy wypraw górskich w stylu „Go tu Elbrus” itp. Wędrują tam rodziny z małymi dziećmi, obok nas znajdował się obóz treningowy dla młodych bokserów. Wszystko to działo się tylko nie na 900 a 1500 m n.p.m – taka jest wysokość doliny.

Następnego dnia wyruszamy na sześciodniową aklimatyzację. Zostawiamy część bagażu u ratowników górskich i zgłaszamy nasze wyjście. Mamy zamiar osiągnąć wysokość 3500 m n.p.m. i wrócić tu z powrotem. Nasz treking biegł dolinami rzek: Irik, następnego dnia Irikchat. Dnia trzeciego weszliśmy na przełęcz Irikchat (3667 m n.p.m.) i zanocowali w jej pobliżu.

Czwarty dzień to zejście z przełęczy na „Lodowe jezioro”, wejście na przełęcz Chatkara (znowu około 3500 m n.p.m), a dalej wędrówka w dół doliny rzeki Subashi, Mkyara. Piąty dzień to przeprawa przez Mkyare a potem Mukal, wędrówka na przełęcz Syltran (3441 m n.p.m.) i zejście w dolinę rzeki. Ostatni dzień to zejście do doliny Baksanu i przejazd do Elbrusa. A o wędrówce niech najlepiej mówią same zdjęcia.


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje

RosjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju