• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Listopadowe gorce

Mendel Wyświetlono: 832 razy 2004-01-25 16:29:38
  Ocena:2.78 (67 głosów)


Nasz listopadowy długi weekend rozpoczęliśmy w Nowym Targu (chodzi oczywiście o 11 listopada – Dzień Niepodległości) na stacji PKP. Po dojechaniu całej naszej czwórki zrobiliśmy jeszcze zapasy żarełka i ruszyliśmy w miasto w poszukiwaniu szlaku na Turbacz.
Niestety nie zaczynał się on jak to często bywa na dworcu, ale – no właśnie gdzie?

Spróbowaliśmy zasięgnąć języka i z mętnych wyjaśnień wynikało, że mamy jechać gdzieś jakimś autobusem, ale gdzie? Ponieważ nie przyjechaliśmy tu po to aby jeździć autobusami chwyciliśmy się najskuteczniejszego sposobu, czyli wezwaliśmy taksówkę, która za 10 PLN podwiozła nas pod sam szlak i w końcu byliśmy w domu... Zawsze mówię, że na całym wyjeździe najtrudniejsze jest pierwsze podejście – tym razem to też się sprawdziło. Turbacz wycisnął z nas siódme poty, ale za to pogoda była piękna, a na Hali Długiej leżał śnieg! Zatrzymaliśmy się w schronisku aby odpocząć i zjeść, a następnie postanowiliśmy zostawić wory „U Metysa”, a sami przejść się

jeszcze do Bulandowej Kapliczki. O chacie „U Metysa” czytałem w „Na Szlaku” i z ciekawości postanowiliśmy się tam zatrzymać. Widok spod Bulandowej był wspaniały, mieliśmy jednak mało czasu do zmierzchu i nawet szybki poszukiwania Zbójeckiej Jamy spełzły na niczym. Do chaty wróciliśmy już po zmroku, powoli się zapełniała. Zajęliśmy miejsca na pryczach i przygotowaliśmy herbatkę i jedzenie, zamierzając wcześnie się położyć, aby odespać noc w

pociągu. W chacie rozpoczęła się regularna impreza na którą przybyły posiłki w postaci górali na skuterach śnieżnych. Byliśmy na tyle zmęczeni, że hałas nam nie przeszkadzał, ale ten dym i to niekoniecznie z papierosów... Mimo tych przygód wyspaliśmy się i rano zaraz po śniadaniu ruszyliśmy na Kudłonia. Pogoda znowu była piękna, na halach leżał śnieg, przez przełęcz Borek dotarliśmy na Kudłonia, a potem przez Jaworzynkę już mocno zmachani zeszliśmy do miejscowości Rzeki. Mieliśmy nadzieję znaleźć tam jakiś nocleg, ale najpierw ugotowaliśmy sobie szybki obiad przed sklepem spożywczym. Po jedzeniu idąc w kierunku Gorca Kamienickiego rozglądaliśmy się jeszcze bez wielkiej nadziei za miejscem do przenocowania – nic z tego. Wejście na Gorc było mocno błotniste, a na szczycie byliśmy tuż przed zachodem słońca! Spotkaliśmy jeszcze samotnego turystę idącego do chatki na Gorcu, a my postanowiliśmy dojść jeszcze do Hawiarskiej Koliby. Już w ciemnościach w okolicach Hali Podgorcowych chyba za wcześnie zaczęliśmy schodzić i wkrótce stało się jasne, że Hawiarskiej nie znajdziemy.



Staraliśmy się zejść na dno doliny, gdzie spodziewaliśmy się dotrzeć do jakiś zabudowań. Było dość stromo, na szczęście, dzięki „łysemu”, wieczór był jasny i po jakimś czasie ujrzeliśmy daleko w dole światełko – oj, pewien rolnik był bardzo zdziwiony gdy ujrzał cztery postacie wyłaniające się zza jego stodoły... Trafiliśmy do Ochotnicy Dolnej, gdzie po krótkich poszukiwaniach znaleźliśmy nocleg w jednym z domów.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Temawa / 2006-04-11
    Chata "U Metysa" :) hmm ... w takim miejscu nawet herbata smakuje inaczej :D Pozdrawiam
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje

PolskaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju