Góry Fogarskie 2001 - część II

Ania i Jurek Danielewicz Wyświetlono: 188 razy 2006-02-22 17:27:11
  Ocena:2.66666666667 (24 głosów)


Góry Fogarskie 2001 - część II
http://www.jdan.friko.pl/

Rano budzi nas stado owiec, które wędruje po drugiej stronie rzeki. Aż dziw jak dają sobie radę na stromym zboczu. Z nimi idzie także pasterz i psy. Nie wyglądają zachęcająco, więc może i dobrze, że jesteśmy po drugiej stronie rzeki. Po śniadaniu wyruszamy w drogę. Naszym celem jest wspięcie się do głównego grzbietu Fagaraszów, a właściwie położonego nieco niżej schroniska Cabane Suru (1400m n.p.m.). Droga wiedzie najpierw stromo pod górę, potem już łagodniej. Po drodze spotykamy schodzących w dół dwóch Szkotów wraz z rumuńskim przewodnikiem. Mówią, że warunki są nie najlepsze i leży śnieg. No cóż, mimo to idziemy dalej. Docieramy do schroniska w strugach deszczu. Jest na szczęście otwarte. Zostawiamy rzeczy i suszymy się. Śpimy na dwóch rzędach drewnianych podestów - w miarę komfortowo. Następnego dnia pogoda nie poprawia się za bardzo. Deszcz. Morale i zapał jakby opadają. Z

aczynają się pojawiać głosy, że może zejdziemy i pozwiedzamy trochę. A jak się pogoda poprawi to wyruszymy w góry. Strasznie mi się to nie podoba. Na szczęście przejaśnia się w końcu i idziemy na krótki rekonesans. Jest pięknie. We mgle widać Vf. Suru i spływający z jego zboczy strumień. Dużo zieleni, wielkie przestrzenie. Wyruszam dalej i dalej i wyżej. Ścieżka pnie się stromo zboczem. W końcu nie ma już trawy tylko kamienie. Jestem sam. W końcu docieram w okolice przełęczy Surului. Drogowskaz pokazuje 2060m n.p.m. Nie ma ani grama śniegu! Z tą radosną nowiną schodzę w dół. Opowiadam o wszystkim i zapada decyzja, że jutro rano idziemy dalej w góry.

Czwartego dnia pogoda jakby lepsza. Nie pada. Wyruszamy rano. Niektórzy z nas mają kijki teleskopowe i ochraniacze. No cóż, ale niektórzy z nas pracują... Wznosimy się coraz wyżej. Na trawie pojawia się szron. Gdy docieramy do drogowskazu – jest biało... Zapewniam wszystkich, że wczoraj tego nie było. Nie wiem czy uwierzyli, ale idziemy dalej na główny grzbiet, na śnieżne pola.

Czasem z pomiędzy chmur świeci słońce, czasem w dole otwiera się jakiś widok i jest pięknie. Docieramy do jeziora Avrig (2000m n.p.m.). Świadomość, że otaczające go szczyty są wyższe niż nasze Rysy robi wrażenie. Niestety obok jeziora leżą stosy zardzewiałych puszek i śmieci. Widać, że turyści nie dbają za bardzo o pozostawienie tych pięknych gór w nienaruszonym stanie. Po chwili wędrujemy skalną ścieżką znów w kierunku głównego grzbietu gór.

Oceń relację  
Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje

UkrainaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
Bitwa na Komentarze

  • Relacji z podrózy: 16878
  • Zdjęć: 116618
  • Podróżników: 22401
  • Porad: 18796
  • Postów: 84361
  • Tematów: 7983