Ukraina - część IV
Ania i Jurek Danielewicz Wyświetlono: 214 razy 2006-02-22 17:05:41![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.79 (47 głosów) |
Ukraina - część IV
http://www.jdan.friko.pl/
Wieczorem ruszamy dalej w stronę Kamieńca Podolskiego. Miasto to zamieszkałe jest w pewnej części przez Polaków. Nasze kroki kierujemy więc do polskiego kościoła. Stoi przy nim minaret – pozostałość po tureckich najazdach. Uchylamy drzwi – trwa msza św, więc wycofujemy się. Za chwilę z kościoła wychodzi zakonnica i mówi nam, że możemy pójść do domku obok i tam przenocować. Udajemy się tam. Wszystko jest otwarte. Na piętrze są dwie duże sale i kilkanaście łóżek.
Rozlokowujemy się więc. Wieczorem odwiedza nas na chwilę pogawędki polski biskup. Zwiedzamy miasto. Jest zaniedbane, ale bardzo ciekawe. Położone na górze, wokół której rzeka płynie w głębokim wąwozie. Obok kościoła pomnik Michała Wołodyjowskiego. Dużo ruin, murów, baszt i bram. Na jednej z nich polskie godło. Twierdza piękna i w niezłym stanie. Niestety na dziedzińcu pomnik żołnierza radzieckiego. Gdyby znalazły się pieniądze na remonty mogłoby to być niezwykle urokliwe miasteczko.
Teraz widać biedę. Z Kamieńca nasza droga biegnie dalej w Karpaty. Tam również mamy załatwione noclegi. Goszczą nas znajomi, a potem oddają w ręce Wasyla naszego kolejnego przewodnika. Razem z nim jedziemy w góry do domu jego siostry. Po drodze załatwiamy jeszcze formalności na granicy parku narodowego i jesteśmy w Czarnohorze. W planach mamy Howerle i Petrosa, ale niestety deszczowa pogoda i mgła sprawiają, że przewodnik odmawia prowadzeni nas na szczyty. Wędrujemy tylko kawałek drogi i wracamy.
Za to przez 2 dni mieszkamy w wiejskiej chacie i poznajemy tamtejsze życie. Próbujemy doić krowy, gotujemy pyszne jedzonko i ogólnie bawimy się nieźle. W końcu trzeba jednak wracać. W strugach deszczu schodzimy w doliny. Dopiero wtedy rozpogadza się. Wasyl gości nas w swym domu, częstuje wódką i choć żonaty wyraźnie przystawia się do dziewczyn. Przyjeżdża wreszcie pociąg i wyruszamy z powrotem do Lwowa.
Tam jeszcze kilka dni i do Polski. Nasza podróż dobiega końca, a może dopiero się zaczyna. Wyjazd ten uświadomił mi, że aby podróżować nie trzeba wiele. Najważniejsze są chęci. Świat stoi przed nami otworem. Wystarczy wyruszyć. Snujemy więc plany: Rumunia, a potem Kaukaz. Więc w drogę... :).
| Oceń relację |
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
























