• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Ukraina - część III

Ania i Jurek Danielewicz Wyświetlono: 217 razy 2006-02-22 16:59:54
  Ocena:2.83 (54 głosów)


Ukraina - część III
http://www.jdan.friko.pl/

W tym czasie dołączają do nas jeszcze dwie osoby, które dojeżdżają ze Lwowa prosto do Simferopola. Postanawiamy je odebrać z dworca. Wieczorem idziemy z Yasiem na dworzec. Niestety nic już do Simferopola nie kursuje. Pytamy się taksówkarzy, ale jakoś się nie kwapią by nas tam zabrać. Tymczasem zapada ciemna noc. Tak więc włóczymy się po Jałcie i szukamy środka transportu. W końcu jakiś taksówkarz zgadza się nas zabrać. Płacimy chyba z 20$ i ruszamy. Po drodze morzy nas sen. Właściwie kierowca mógłby nas wywieźć gdzie chciał, ale jakoś szczęśliwie docieramy na miejsce.

Czekamy do świtu w małej knajpce koło dworca. W końcu przyjeżdża pociąg. Witamy znajomych i podążamy na trolejbus. Tym razem pilnujemy się bacznie. Wyraźnie widać kilku facetów, którzy niby to wsiadają, ale jakoś tak przystawiają się do bagaży. Posyłamy im mordercze spojrzenia. Gdy jesteśmy już w środku widzimy, że żaden z nich nie wsiadł. Jak nic kieszonkowcy. Tym razem im się nie udało. My natomiast wybieramy się na 4 dni z wynajętym przewodnikiem w Krymskie Góry. Nie był on w nich wprawdzie przez kilka lat, ale daje rade i doprowadza nas szczęśliwie na szczyt Roman Kosz. Wieczorem rozbijamy namioty, dziewczyny idą po wodę.

Coś długo nie wracają. Wychodzimy im na przeciw. Spotykamy się. Okazało się, że natknęły się na służby działające w rezerwacie. Te zwietrzyły możliwość skasowania nas za chodzenie bez zezwolenia. Więc dwóch strażników ruszyło z dziewczynami. Nasz obóz był jednak tak daleko, że w końcu stracili ochotę na marsz i wrócili do siebie. Następnego dnia i tak dopadli nas na drodze jadąc dżipem i pobrali stosowne opłaty.

Tego dnia zgubiliśmy się także zupełnie we mgle. Na nocleg szliśmy po omacku, nie wiedząc dokąd dojdziemy. W końcu rozbiliśmy namioty w jakiś krzakach. Kończyła się powoli woda. Trzeciego dnia pogoda poprawiła się. W pobliżu nas płynął strumień, a po wyjściu na górski grzbiet przewodnik zorientował się szczęśliwie gdzie jesteśmy. Potem była wędrówka na Aj Pietri, a kolejnego dnia zejście w dół do Jałty. Potem przyszedł czas na zwiedzanie. Bakczysaraj, Czufut Kale, Ajudah. Świat „Sonetów Krymskich” Mickiewicza otwierał się przed nami.

Klasztor w skałach, ruiny greckiego miasta, pozostałości po Tatarach, góry i morze obok siebie. Wszystko to tworzyło klimat niepowtarzalny i wyjątkowy. Spotkaliśmy też starszą panią z Polski, która przyjechała tu ze swoim mężem – Rosjaninem. Teraz jest wdową i mieszka sama. Ucieszyła się strasznie ze spotkania z nami, obdarowała na drogę. No bo w końcu trzeba ruszać dalej. Pociągiem jedziemy do Odessy. Bawimy tam tylko przez jeden dzień, zwiedzamy port i trochę chodzimy po mieście.

Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje

UkrainaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju