• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

GRUDNIOWY SPŁYW WISŁĄ - dzień 18

lipkowski Wyświetlono: 608 razy 2006-02-22 00:31:51
  Ocena:2.87 (84 głosów)


940 kilometrów wiosłowania, prawie miesiąc samotnie w kajaku. Długie noce, krótkie dni. Zmęczenie, niewygody, jednym słowem spora dawka niebanalnej przygody.
http://republika.pl/male_eskapady/

Ponad siły - dzień 18

Dzisiaj mróz odpuścił. Zaświeciło trochę słonka, ale tylko trochę i na chwileczkę. Osobiście odczuwam zmęczenie, wszystko robię wolniej, jakoś brak mi motywacji. Chociaż dzisiaj niejaka motywacja jest. Umówiłem się z całą ferajna w Gniewie, w końcu będzie, z kim pogadać, pośmiać się i wypić małe, co nie, co. Cieszy mnie myśl spotkania przyjaciół, do tego stopnia, że wiosłowanie nie sprawia mi trudności. Co prawda jest małe, ale. Do tej pory moje najlepsze dzienne osiągi wynosiły około 70km. a Gniew, do którego zmierzam, jest 80 km. od miejsca mojego postoju. Jednakże jestem pewien, że dopłynę. Bardzo Bardzo chce się z nimi spotkać. Dlatego też wystartowałem wcześniej niż zwykle. Pomachałem domkom na skarpach, ominąłem prom boczno kołowy, widziałem tylko taki jeden na całej Wiśle, i prułem do Gniewu na spotkanie.

Lekko szarzało, kiedy w nielicznych promieniach słońca ukazał mi się ogrom pokrzyżackiego zamku. Wyrósł on na tym terenie po przejściu miejscowych Słowian spod opieki, kłócących się o nich między sobą, książąt pomorskich - pod zarząd Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego, tzw. Krzyżaków. Nazwa Gniew wywodzi się od grupy wyrazów słowiańskich oznaczających wzniesienie. W herbie miasta na niebieskim tle widnieje mewa z rybą w dziobie. Ten nadwiślański ptak znajdował się dawniej na pieczęciach tutejszej rady miejskiej.

Słońce zachodziło, a ja się cieszyłem na myśl o spotkaniu. I jakież było moje rozgoryczenie, kiedy dowiedziałem się, że jednak dzisiaj nikt nie dotrze, jutro chętnie przywitają mnie w Tczewie, ale dzisiaj niestety ich nie będzie. Na jakiego wała brałem z sobą ten telefon. Dziwny jest ludzki umysł. A na pewno dziwne jest moje reagowanie w takich sytuacjach.Rozumiałem ich i wiedziałem, że to, co czuje nie ma żadnych podstaw, żadnego racjonalnego uzasadnienia. A mimo wszystko byłem na nich zły, chociaż to może za wielkie słowo. Postanowiłem, że jak dzisiaj nie mieliście dla mnie czasu to jutro ja na pewno nie będę w Tczewie. Jak też pomyślałem tak też wiosłowałem. Wiosłowałem trochę napędzany złością, a trochę chęcią, jak najszybszego zakończenia tej eskapady. Pierwszy raz miałem takie niepochlebne zdanie o mojej wyprawie. Co mogę powiedzieć? Nie róbcie nikomu nadziei. Zróbcie komuś niespodziankę, ale na boga nie każcie nikomu na nią czekać, jeżeli istnieje możliwość pokrzyżowania waszych planów.

Powiosłowałem do Tczewa z zamiarem jak najwcześniejszego wypłynięcia dnia następnego, tak, aby na nikogo nie czekać i aby się przypadkiem znowu się nie rozczarować.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje

PolskaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju