KAUKASKA ODYSEJA - Niby wracamy - Wszyscy w kupie
lipkowski Wyświetlono: 101 razy 2006-02-20 23:42:49![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.02 (59 głosów) |
Najwyższe szczyty Europy. Miesiąc akcji górskiej. Granice; klimatyczna, polityczna i kulturowa. Ryzyko, przygoda a na pewno niesamowity wysiłek. I wszystko to w górach Kaukazu.
http://republika.pl/male_eskapady/
W dzień wyjazdu, czułe pożegnania, bałkarskie uściski, wymiana adresów trwały bez końca. I chociaż chcieliśmy wyjechać jak najszybciej by zdążyć na pociąg, to jednak myśl o opuszczeniu tych ludzi wypełniała smutkiem nasze serca. Niby obcy a jednak rodzina. Wiem, że to zabrzmiało trywialnie ale tak było.
Naszym środkiem transportu był Gaz, autobus pamiętający co najmniej lata mojego dzieciństwa. Jego podstawową zaletą była cena czym więcej się upchało ludzi tym podróż była tańsza. Zresztą co tu narzekać, tu nawet po miastach jeżdżą pojazdy tej klasy, po prostu taka podróż w przeszłość.
Planowany wyjazd o 09.00 opóźnił się co najmniej o dwie godziny, czyli byliśmy spóźnieni już na starcie. Auto wypełnione po brzegi bagażami i ludźmi przypominało bardziej podmiejską linie autobusową w godzinach szczytu. Niektórzy siedzieli na siedzeniach, inni na bagażach. Zdarzało się też, że bagaże leżały na ludziach, a na tych bagażach następni ludzie, trudno to opisać. Ja na przykład siedziałem na siedzeniu moje nogi unieruchomione były przez plecaki, na których z kolei siedzieli zaprzyjaźnieni Rosjanie. Dala pełni szczęścia na mojej uszkodzonej nodze spoczęła jedna z dziewcząt o ładnych krągłych biodrach. Poprzez bagaże widziałem tylko uśmiech Grześka. Przez cały okres pobytu chcieliśmy ją poznać a na koniec sama wylądowała u mnie na kolankach. Oczywiście zapytała czy jest wygodnie i czy może tak siedzieć i pomimo chciałem powiedzieć bardzo mi przyjemnie tyle ze cierpię to jedyne co zdołałem wydukać to to, że spokojnie może tak siedzieć. Cierpiałem zamiast czerpać przyjemność z całego zajścia. Na moje szczęście jedna z pasażerek miała chorobę lokomocyjną przez co robiliśmy częste przystanki. Przy pierwszym przystanku wyswobodziłem się ze słodkiego ciężaru. Porzuciwszy nadzieje na dłuższy związek wymościłem mojej „oblubienicy” siedzisko z plecaków.
Oczywiście znowu jechaliśmy bez przepustek, jednak dla tamtejszych kierowców nie stanowiło to większego problemu, tak że nawet nie zauważyliśmy kiedy minęliśmy posterunek.
Kręte wyboiste drogi snuły się serpentyną poprzez pomniejsze wioski. Liczne strumienie spływały z gór do głównego nurtu rzeki Bezingi, którą kilkakrotnie przejeżdżaliśmy po drewnianych mostach, solidnych, aczkolwiek technologia ich budowy pochodziła przynajmniej z zeszłego stulecia. Jedynie powyginane słupy elektryczne na brzegu rzeki oraz nieliczne zaniechane inwestycje budowlane i pozostawione maszyny, przypominały o cywilizacji, która znamy. Natomiast kobiety piorące w potokach czy pasterze na koniach pędzący bydło lub też owce, wprowadzały w klimat zapomnianego świata, przypominały sceny znane mi jedynie z literatury.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
















