KAUKASKA ODYSEJA - Dżangitau - Nie chcemy racy
lipkowski Wyświetlono: 106 razy 2006-02-20 23:11:05![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.47 (75 głosów) |
Najwyższe szczyty Europy. Miesiąc akcji górskiej. Granice; klimatyczna, polityczna i kulturowa. Ryzyko, przygoda a na pewno niesamowity wysiłek. I wszystko to w górach Kaukazu.
http://republika.pl/male_eskapady/
Długo nie mogłem namówić Grześka na następny szczyt. Nie chciało mu się, był zadowolony z tego co osiągnęliśmy. Nie motywowało go następne wyzwanie, które mogło skończyć się porażką. Jednak w końcu udało się. Wybór padł na Dżangitau, pięciotysięcznik położony w południowo wschodniej części masywu Bezingi w bezpośrednim sąsiedztwie Sharej. Trudności wspinaczkowe rzędu 4b (według Rosyjskiej skali). Droga na ten szczyt wiedzie oczywiście przez lodowiec Bezingi, następnie grzbietem moreny do austryjackiej naciowki (Dżangikosz). Stamtąd poprzez lodowiec Shara pod filar prowadzący na grań a następnie na wierzchołek.
Teraz z perspektywy czasu widzę, że nie do końca słusznym posunięciem było, namawianie do kolejnego przedsięwzięcia. Trzeba pamiętać, że tak naprawdę nie jest ważne zdobycie kolejnej góry, ale przyjemność wspinania, podejmowania wyzwania i samej walki, kiedy tego braknie to cały wysiłek nie ma sensu i choćby skończył się powodzeniem to nie można nazwać tego udanym przedsięwzięciem.
Mimo słuszności tego co napisałem wyżej, gdybym ponownie stanął przed wyborem iść nie iść bez wątpienia optował bym za podjęciem wyzwania.
Dojście do Dżangikosz zajęło nam sześć godzin, wytężonego marszu. Nie ma co opisywać samego chodzenia bo to tylko dreptanie, wielka nuda i walka z własnymi słabościami. Nie odczuwaliśmy w tym żadnej przyjemności, a drogi przez lodowiec po prostu nie lubiliśmy. Podczas tego, że tak go nazwę spacerku z plecakiem (lodowiec ten ma około 12km długości i jest najdłuższym lodowcem w Europie), w super wygodnych skorupach (kto chodził w tym sprzęcie podczas upału zrozumie mój sarkazm), spotkaliśmy Żyda, właściwie może powinienem napisać Izraelitę.
Tak, aż tu go przyniosło, zresztą co się dziwić u siebie takich gór nie maja, o ile w ogóle posiadają jakieś. Zupełnie nie odpowiadał moim wyobrażeniom. Powiem szczerze im więcej poznaje ludzi tym bardziej jestem daleki od oceniania ich po narodowości do której przynależą. Zapewne można wyróżnić jakieś cechy charakterystyczne, jednak każdy jest tylko człowiekiem ze swoimi ułomnościami i zaletami, każdy jest jednostką nie powtarzalną.
Nie dalej jak dzień wcześniej jego partner oberwał kamieniem po głowie podczas podejścia nie pamiętam na jakie wzniesienie. Miał poważne rozcięcie i dzisiaj zawieziono go do Nalcika na szycie. Natomiast nasz towarzysz błąkał się samotnie po lodowcu czekając na powrót przyjaciela. Teraz szliśmy we trzech.
Kiedy dotarliśmy do Dżangikosz , szarzało a chłód przeszywał nasze ciała do tego stopnia, że ubrałem rękawiczki i czapkę. Nie było zimno jedynie chłodno jednak nasze przepocone rzeczy nie sprzyjały utrzymywaniu ciepła.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju




















