KAUKASKA ODYSEJA - Giestoła - Start
lipkowski Wyświetlono: 126 razy 2006-02-20 22:20:19![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.18 (65 głosów) |
Najwyższe szczyty Europy. Miesiąc akcji górskiej. Granice; klimatyczna, polityczna i kulturowa. Ryzyko, przygoda a na pewno niesamowity wysiłek. I wszystko to w górach Kaukazu.
http://republika.pl/male_eskapady/
Giestoła – jeden ze szczytów muru Bezingi. Wysokość 4859 m.n.p.m. piękny szczyt z bazy widoczny jako piramida. Mało wspinania skalnego ( w naszym przypadku był to Lalwier) głównie podejścia śnieżno lodowe. Trudności zróżnicowane, od 3b do 6a, według rosyjskiej skali, jednak tej ostatniej nie polecam gdyż biegnie pod olbrzymimi serakami, a lawiny na zboczach muru są chlebem powszednim.
Każde wyjście w góry, oczywiście mam na myśli wspinaczkę, poprzedza wizyta w KSP. Jest to odpowiednik naszego GOPR-u. Siedzący tam spassatiele (przewodnicy) czuwają w swoisty sposób nad waszym bezpieczeństwem. Zgłasza się tam każde wyjście, cel wyprawy (atakowany szczyt), planowane miejsca noclegu, oraz planowaną datę powrotu. Spasatiele podczas waszej nieobecności zbierają informacje o waszych postępach od innych zespołów i obserwatorów, którzy znajdują się pod niektórymi masywami a w razie konieczności organizują grupę ratunkową, która oczywiście składa się przede wszystkim z ochotników (o ile tacy się znajdą). Dodatkową, aczkolwiek bardzo przydatną funkcją KSP jest udzielanie informacji na temat mniej lub więcej uczęszczanych szczytów znajdujących się w ich regionie. Posiadają bogatą biblioteczkę z opisami dróg i licznymi fotografiami tego obszaru. Jest to niezmiernie pomocne przy planowaniu wyjścia i pozwala sobie uświadomić trudności związane z danym przedsięwzięciem.
Nas przyjął Jurii, starszy człowiek z siwą gęstą czupryną i przyjaznym uśmiechem. Codziennie widywaliśmy go spacerującego na lodowcu, jakby wypatrywał powracających z wojaży Alpinistów, a może to był po prostu sposób na spędzanie wolnego czasu. Był swoistego rodzaju skarbnicą wiedzy,a wysłuchanie jego rad często mogło stanowić o powodzeniu wyprawy. Nie lubił narwańców. Na pierwszym miejscu było bezpieczeństwo a dopiero potem osiągnięcie celu. Nie wiem czy schodził wszystkie okoliczne góry, ale opowiadał o nich jakby nie dalej niż wczoraj je opuścił.
Weszliśmy do biura, a on nas przywitał jakby przyszły do niego kłopoty – ooo polaki. Szto wy by hotieli. – Zamilkł z wyrazem oczekiwania, jakbyśmy mieli palnąć jakieś głupstwo.
Słowo dygresji. Nie można się dziwić jego reakcji. Nie dalej niż dwa lata temu Grzesiek przybył tu z inną grupą Polaków. Gdy przyszli pierwszy raz do KSP powiedzieli, że chcą iść na Sharą, najwyższy a zarazem i jeden z najtrudniejszych szczytów. Bez aklimatyzacji, bez doświadczenia w wysokich górach. Gdy Jurii to usłyszał, załamał ręce i zaproponował, że jeżeli zrobią Giestołe to on ich puści na Sharą. Nie chętnie przystali na jego propozycje. Oczywiście Góry uczą pokory, tamtego roku nie udało im się niczego załoić. Ale zdobyli doświadczenie, z którego mieliśmy zamiar skorzystać.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
















