Wygane z Dachu Świata
arturc Wyświetlono: 283 razy 2006-02-19 16:20:42![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.85 (68 głosów) |
Wygane z Dachu Świata
http://arturcieslar.com
Prawdziwego Tybetu nie ma już w Tybecie, a uśmiechnięte Tybetanki można spotkać poza jego granicami, w ościennych państwach. Po burzliwych wydarzeniach roku 1950, kiedy to Chińczycy rozpoczęli agresję na Tybet, takie państwa jak: Indie, Butan, Nepal, zaprosiły swoich „tybetańskich braci i siostry”. Podarowali im ziemię, dali trochę pieniędzy na osiedlenie. Do dzisiaj tysiące Tybetańczyków, zwłaszcza młodych ludzi, decydują się na przemierzenie pieszo Himalajów i ucieczkę. W okupowanym Tybecie życie staje się coraz cięższe. Jedna z największych wspólnot Tybetańczyków na wychodźstwie mieszka w stolicy Nepalu, w Katmandu. Ich osiedla skupiają się wokół stup – potężnych świątyń w kształcie kopuł zwieńczonych stożkiem, które wiernym przypominają o stanie Buddy, stanie poza cierpieniem.
Ceringma wycierpiała bardzo wiele. Już w pierwszych latach okupacji przekonała się, że Chińczycy zamierzają zgładzić Tybetańczyków i ich kulturę. Pewnego marcowego ranka przed największą świątynią w stolicy Tybetu, Lasie, chińska policja zorganizowała łapankę. Setki pielgrzymów z różańcami w rękach zostało zapakowanych do ciężarówek i wywiezionych w nieznanym kierunku. Pomyślała, że to początek końca. Przez kilkadziesiąt dni trzymano ją w ciemnej celi nie tłumacząc powodów aresztowania. Potem brutalnie przesłuchiwano. Podczas procesu, który trwał kilkanaście minut oskarżano ją o wywrotowe działania przeciw Chinom, przeciw władzy ludowej. Kilka kolejnych lat spędziła w obozie reedukacyjnym. Nauczyła się tam chińskiego, ale przede wszystkim tego, że to co Chińczycy mówią, a co robią to dwie różne sprawy. Nie wie jakim cudem ją w końcu wypuszczono. Innych nie. Kiedy wróciła do domu płakała i modliła się do Dalajlamy. Jednej nocy podjęła decyzję – ucieczka.
Większość jej życia upłynęła tutaj, na wygnaniu. Codziennie pokonuje setki schodów, jakie prowadzą do stupy Swayambunath. Tam kłania się posągom Buddy, zapala przed nimi kadzidła i dziękuje, że ocalała. Modli się za tych, którzy zostali tam, po drugiej stronie gór. Ta starsza kobieta z długimi warkoczami przeplatanymi sznurami turkusów i korali, w tradycyjnej długiej sukni, jawi się jak z minionej epoki. Swoim wyglądem przypomina o tamtym, wolnym Tybecie, który już przeminął. Jej dzień tu na wygnaniu zaczyna się zawsze tak samo. Najpierw odmawia krótką modlitwę, potem stawia na ogniu garnek z osoloną herbatą. Codziennie też odwiedza swoją córkę i przez kilka godzin pomaga jej w prowadzeniu baru. Lepi setki pierożków mo-mo i faszeruje je kozim mięsem. To główne danie kuchni tybetańskiej, tak lubiane przez Nepalczyków i licznych turystów odwiedzających te strony.
| Oceń relację |
ChinyWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju















