Matterhorn
pik Wyświetlono: 3351 razy 2004-01-22 23:40:17![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.82 (211 głosów) |
Matterhorn. Skalna piramida strzelająca stromymi ścianami na wysokość 4478 m n.p.m. Najpiękniejsza góra świata.
Marzenie każdego alpinisty. Jej północna ściana długo pozostawała nierozwiązanym problemem alpinistycznym. Podczas gdy szczyt Mt Blanc został zdobyty już w 1786 roku, Matterhorn czekał na Whypera, braci Taugwalder, Croza, Douglas, Hudson i Hadowa. aż do 14 lipca 1865 roku. Jednak nie dał się łatwo pokonać - Croza, Douglas, Hudson i Hadow zginęli...
Dziś poprowadzona przez Whypera droga granią Hörnli jest klasyczną droga wejściową. Co roku walczą na niej dziesiątki alpinistów. Wielu już nie wraca - pochłonął ponad 400 ofiar. Liczba to ogromna zważywszy na krótką historię zdobywania tej góry i zdecydowanie mniejszą liczbę dróg w stosunku do masywu Mt Blanc.
Trudności techniczne są poważne, na grani Hörnli występują miejsca III stopnia, natomiast na grani płd. - zach. nawet IV. Trzeba pamiętać, że czym innym jest przejście IV drogi na trzydziestometrowej skałce, a czym innym na czterdziestokrotnie dłuższej grani, przy dwukrotnie rzadszym powietrzu, temperaturze poniżej zera i, co najważniejsze, silnych wiatrach i nagłych zmianach pogody. Dlatego niewielu alpinistów dochodzi na szczyt. Matterhorn pozostaje dla nich marzeniem.
Opuszczając Alpy w drodze powrotnej z Mt Blanc obiecywałem sobie, że jeszcze w tym sezonie wrócę, aby zdobyć Douffortspitz 4624 m., najwyższy szczyt masywu Monte Rosa, drugi szczyt Alp. Okazało się jednak, że nie miałbym z kim jechać. Przyjaciele, z którymi się zwykle wspinałem mieli już skonkretyzowane plany wakacyjne. Drugim pomysłem, którego nie udało mi się w te wakacje zrealizować był wyjazd w Atlas Wysoki do Maroka - po prostu zabrakło pieniędzy. Pozostawał więc trzeci pomysł - próba zdobycia Matterhornu, która na początku planowana była najwcześniej w następnym sezonie. Piszę próba, ponieważ nie zakładałem możliwości zdobycia jednej z najtrudniejszych góry Alp za pierwszym razem. Chciałem ją tylko "poczuć". I rzeczywiście poczułem - każdym mięśniem i całą duszą. Wracając, dowiedziałem się z wiadomości radiowych, że dzień po naszym zejściu na grani Hörnli zginął francuski alpinista idący z przewodnikiem. Nasza decyzja o wycofaniu się była zatem właściwa. A było to tak....
* * *
Podróżowałem jak zwykle autostopem, dzięki czemu miałem okazję poznać wielu niezwykłych ludzi. Ich wspomnienie dołączyło do cennych obrazów w pamięci, które sprawiają, że wszelkie wątpliwości dotyczące sensu istnienia wnet znikają zgłuszone szczerym śmiechem zachwytu nad światem i radością życia. Lepiej poznałem także mojego "partnera z drugiego końca liny" - Sławka, który okazał się świetnym towarzyszem podróży.
Zermatt, do którego dotarliśmy trzeciego dnia po południu wywarło na mnie niezwykłe wrażenie.
| Oceń relację |
Komentarze
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














tomku nigdy nie mow nigdy;]
Ja nigdy nie zobacze Materhornu, a z pewnościa nań nie wejdę. Ale góra jest zapierająca dech, i lubie czytać wrażenia osób, które sie do niej zbliżyły.
mama nadzieje,ze ci sie uda, tez zamierzamy se wybrac
Zajebista wyprawa Koleś, godna opisu i tego portalu. Podziwiam Cię!!!