W listopadzie 2002 roku wybraliśmy się do Republiki Południowej Afryki, by obejrzeć całkowite zaćmienie Słońca. Tym razem zaćmienie miało być bardzo krótkie (niespełna półtorej minuty), ale pomimo tego zaplanowaliśmy wykonanie podobnych jak w ubiegłym roku naukowych obserwacji spolaryzowanego światła korony słonecznej (zajął się tym Tomek Mazur); chcieliśmy także po prostu podziwiać spektakl zagrany przez Naturę. Kilka zdjęć zaćmienia prezentujemy tutaj. Na razie są to tylko zdjęcia fazy częściowej przed całkowitym zaćmieniem, ale wkrótce umieścimy także zdjęcia fazy całkowitej.
Dziś Zgorzelec, jutro Lesoto...czyli jak na krótką chwilę (znowu) znalazłem się w cieniu Księżyca
Stalker2006-02-09 11:58:54
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
Preludium
Na poszukiwanie księżycowego (może powinienem raczej napisać Księżycowego, żeby
podnieść jego rangę ?) cienia wybraliśmy się tym razem większą ekipą niż
półtora roku wcześniej. Oprócz członków "Solaris" (Toma, Qeda, Fachowego i
mnie) w Airbusie A320 hiszpańskiej "Iberii" w zimny niedzielny wieczór 17.
listopada miejsca zajęli także dwaj inni Polacy: znany podróżnik Rysiek
Czajkowski oraz Grzesiek Lewocki. Zanim jednak spotkaliśmy się w Berlinie i
wystartowaliśmy z lotniska Tegel, minęła prawie doba.
W wyludnionych Świebodzicach w niedzielę około godziny czwartej rano jedynymi
przechodniami są koty, które - zdumione - na wszelki wypadek umykają na
bezpieczną odległość przed dziwną postacią objuczoną dwoma plecakami i
namiotami. Postać ta zmierza wyraźnie w kierunku dworca kolejowego. Jest
jedynym pasażerem oczekującym na pociąg z Wałbrzycha do Wrocławia. Tak, ta
postać to ja.
Na szczęście udało mi się przespać kilka godzin przed wyjazdem; czuję się
wypoczęty i gotów do podróży na koniec świata. Rozklekotany pociąg ospale toczy
się po szynach. Zarzygane, zasypane potłuczonymi butelkami, zgniecionymi
puszkami i kartonami po sokach owocowych perony zapadłych stacyjek są niemymi
świadkami tego, co działo się na nich może dziś, może wczoraj...
Wszechogarniający brud wzbudza we mnie melancholię. Czy zatęsknię za nim tam, w
Afryce...?
Dziś Zgorzelec...
Z "Solarisowcami" spotykam się we Wrocławiu. Niemal jednocześnie pojawiamy się
na peronie, na którym stoi już nasz pociąg. Ostatnie pożegnania, nieukrywana
radość na twarzach - nareszcie jedziemy ! Tyle o tym mówiliśmy,
...
P.S. Jeśli chodzi o "Księżycowy cień" to w tym przypadku powinna być duża litera nie ze względu na rangę lecz przede wszystkim dlatego, że to ciało niebieskie jest nie tylko księżycem naszej planety ale również nosi taką nazwę własną w języku polskim. Pozdrawiam.
Robert J, 2009-03-16 01:42:09
Zygmunt, 2008-10-19 13:18:51
Turysta,2008.08.17, 2008-08-17 20:26:04
opisywane miejsca w RPA mialem przyjemność także zwiedzić.
Henryk z Zielonej Gory, 2007-01-28 20:19:24
Zobacz zdjęcia:
RPA
,
Lesotho
RPA - wybierz obszar, który cię interesuje:










































> reporterskiego i humoru.
Dziękuję :) Podziękowania zarówno dla p. Roberta, jak i innych czytelników, którym podobał się mój opis, pocięty przez Odyssei na niewygodne w czytaniu kawałeczki.
> P.S. Jeśli chodzi o "Księżycowy cień" to w tym
> przypadku powinna być duża litera nie ze względu
> na rangę lecz przede wszystkim dlatego, że to
> ciało niebieskie jest nie tylko księżycem naszej
> planety ale również nosi taką nazwę własną w
> języku polskim.
Wiem, jestem z wykształcenia astronomem ;) Ale pomimo tego, że staram się dbać o poprawność języka, to nie jestem purystą i uznałem, że nie warto "kruszyć kopii" i za wszelką cenę pisać zgodnie z nomenklaturą astronomiczną. W końcu jest to luźna opowieść o podróży, a nie artykuł naukowy ;)
Tomasz Lewicki (autor), 2009-03-16 10:13:29