W listopadzie 2002 roku wybraliśmy się do Republiki Południowej Afryki, by obejrzeć całkowite zaćmienie Słońca. Tym razem zaćmienie miało być bardzo krótkie (niespełna półtorej minuty), ale pomimo tego zaplanowaliśmy wykonanie podobnych jak w ubiegłym roku naukowych obserwacji spolaryzowanego światła korony słonecznej (zajął się tym Tomek Mazur); chcieliśmy także po prostu podziwiać spektakl zagrany przez Naturę. Kilka zdjęć zaćmienia prezentujemy tutaj. Na razie są to tylko zdjęcia fazy częściowej przed całkowitym zaćmieniem, ale wkrótce umieścimy także zdjęcia fazy całkowitej.
Dziś Zgorzelec, jutro Lesoto...czyli jak na krótką chwilę (znowu) znalazłem się w cieniu Księżyca
Stalker2006-02-09 11:58:54
Wyświetlono razy (ostatnio: )
poza tym zwyczajowo przyjęte zakazy: śmiecenia, karmienia zwierząt, rozpalania
ognisk i hałasowania. Straż parkowa pilnuje, by te zakazy i nakazy były
przestrzegane. Do złych stron zaliczyłbym to samo, co wyżej, czyli dostęp do
zdobyczy cywilizacyjnych. Przy tak silnie zorganizowanym i sformalizowanym
przedsięwzięciu zwierzęta wydają się być jedynie dodatkiem, a nie właściwym
celem przyjazdu. Tabuny samochodów przetaczające się drogami nie robią na
rodowitych mieszkańcach parku większego wrażenia:
zebry i
antylopy spokojnie oskubują krzewy rosnące tuż przy drodze, podobnie
jak bawoły,
pasące się niemal na wyciągnięcie ręki.
Słoń przekraczający drogę wydaje się nie zwracać uwagi na nasz
samochód. Staram się utrzymać dużą odległość od poprzedzających nas samochodów,
co jest o tyle łatwiejsze, że niektórzy kierowcy są wyraźnie zniecierpliwieni
moją powolną, aczkolwiek i tak niezbyt przepisową jazdą (na liczniku mam bowiem
60 km/h) i wyprzedzają nas od czasu do czasu. Kilkakrotnie widzimy nawet
cysterny z paliwem, ciężarówki z zaopatrzeniem i wielkie turystyczne autokary,
toczące się leniwie lub tarasujące wąską drogę, podczas gdy jego pasażerowie
oglądają jakieś zwierzę.
W Zambii zwiedzanie parku kosztowało co prawda znacznie więcej, infrastruktura
nie umywała się do południowooafrykańskiej, ale tam czuło się coś, co dla mnie
stanowiło "prawdziwą Afrykę". Dodatkowego smaczku przydawały takie szczegóły
jak otwarte ze wszystkich stron kempingi, po których swobodnie przechadzały się
słonie i hipopotamy - w RPA rzecz nie do pomyślenia, gdyż wszystkie obozy są
ogrodzone wysokimi płotami i strzeżone.
...
Zobacz zdjęcia:
RPA
,
Lesotho
RPA - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























opisywane miejsca w RPA mialem przyjemność także zwiedzić.
Henryk z Zielonej Gory, 2007-01-28 20:19:24