W listopadzie 2002 roku wybraliśmy się do Republiki Południowej Afryki, by obejrzeć całkowite zaćmienie Słońca. Tym razem zaćmienie miało być bardzo krótkie (niespełna półtorej minuty), ale pomimo tego zaplanowaliśmy wykonanie podobnych jak w ubiegłym roku naukowych obserwacji spolaryzowanego światła korony słonecznej (zajął się tym Tomek Mazur); chcieliśmy także po prostu podziwiać spektakl zagrany przez Naturę. Kilka zdjęć zaćmienia prezentujemy tutaj. Na razie są to tylko zdjęcia fazy częściowej przed całkowitym zaćmieniem, ale wkrótce umieścimy także zdjęcia fazy całkowitej.
Dziś Zgorzelec, jutro Lesoto...czyli jak na krótką chwilę (znowu) znalazłem się w cieniu Księżyca
Stalker2006-02-09 11:58:54
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Richards Bay. Przy wyjeździe rozmawiam chwilę ze strażnikiem, od
którego odbieram swoją ładowarkę i akumulatorki do aparatu. Pogoda jest
nieciekawa: pochmurno i chłodno; podmuchy silnego wiatru zmuszają do wytężenia
uwagi. Strażnik twierdzi, że taka pogoda w tych stronach jest nienormalna o tej
porze roku. "Powinno być słonecznie i gorąco" - mówi. Wspaniale... Po drodze
zabieram "na stopa" trzy kobiety jadące na pogrzeb do sąsiedniego miasta. One
też psioczą na nieprzyjemną aurę.
Na rogatkach Richards Bay łapie mnie rzęsista ulewa. Wycieraczki nie nadążają
ze zbieraniem wody z przedniej szyby. Świat w strugach deszczu staje się
wyprany z barw, jakby woda lejąca się z nieba bezpowrotnie zmyła kolory z
rzeczywistości. Jadąc z prawdziwie żółwią prędkością długo szukam hotelu
"Formula 1", w którym mam znaleźć chłopaków.
W końcu udaje mi się. Pukam do drzwi. "Kto tam ?" - pyta po polsku zaspany
głos, rozczochrana głowa Tomka pojawia się w szparze. Nie do wiary, jeszcze
śpią ! Pokój wygląda niczym przedział kolejowy. Chłopaki zbierają się
błyskawicznie - możemy jechać.
Po drodze zatrzymujemy się na śniadanie w sklepie prowadzonym przez osiadłego w
RPA Greka. Kiełbaska z rusztu, frytki i "Coca-Cola" uciszają żołądek
upominający się o swoje prawa.
Po przyjeździe do Sodwana Bay i rozpakowaniu ruszamy nad ocean. Samochód ma
niejakie trudności, szczególnie podczas pokonywania progów zwalniających, ale
szczęśliwie docieramy do plaży. Ludzi jest niewielu, a ci, których widać,
ubrani są jak jesienią w Polsce. Nic jednak nie jest w stanie odstraszyć
Fachowego od kąpieli. Siedzę z Qedem na brzegu, obrócony plecami do wiatru
...
Zobacz zdjęcia:
RPA
,
Lesotho
RPA - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























opisywane miejsca w RPA mialem przyjemność także zwiedzić.
Henryk z Zielonej Gory, 2007-01-28 20:19:24