W listopadzie 2002 roku wybraliśmy się do Republiki Południowej Afryki, by obejrzeć całkowite zaćmienie Słońca. Tym razem zaćmienie miało być bardzo krótkie (niespełna półtorej minuty), ale pomimo tego zaplanowaliśmy wykonanie podobnych jak w ubiegłym roku naukowych obserwacji spolaryzowanego światła korony słonecznej (zajął się tym Tomek Mazur); chcieliśmy także po prostu podziwiać spektakl zagrany przez Naturę. Kilka zdjęć zaćmienia prezentujemy tutaj. Na razie są to tylko zdjęcia fazy częściowej przed całkowitym zaćmieniem, ale wkrótce umieścimy także zdjęcia fazy całkowitej.
Dziś Zgorzelec, jutro Lesoto...czyli jak na krótką chwilę (znowu) znalazłem się w cieniu Księżyca
Stalker2006-02-09 11:58:54
Wyświetlono razy (ostatnio: )
siÄ™ na dwie grupy.
Ostatecznie ustalamy, że pojedzie ze mną Rysiek i Qed, a reszta chłopaków
"jakoś sobie poradzi" z dojazdem do Sodwana Bay, dokąd zamierzamy dotrzeć. Qed
i Grzesiek mają telefony, na pewno się skontaktujemy. "Powodzenia" - słychać z
obu stron.
Ruszamy. Początkowo czuję się dosyć niewyraźnie za kierownicą, ale po
wyjechaniu z ruchliwego miasta na szeroką autostradę odzyskuję pewność siebie i
szybko odnajdujÄ™ w nowej roli. Po kilkunastu minutach po raz pierwszy
dostrzegamy stalowe wody oceanu i spienione fale. Do zatoki Sodwana około 350
kilometrów. Jedziemy dosyć szybko, samochód świetnie się prowadzi. Za
miejscowością Stanger dochodzimy do wniosku, że chyba zbłądziliśmy i zawracamy.
Szybko odnajdujemy właściwą drogę. Przez cały czas trwa wymiana SMS-ów z
Grześkiem.
Do bramy parku narodowego Sodwana Bay docieramy wieczorem. Szybko wypakowujemy
namioty i plecaki. Nie chcę zwlekać i ruszam z Qedem po chłopaków. Przebywamy
ledwie kilkaset metrów, gdy przychodzi wiadomość, że znaleźli nocleg i żebym
przyjechał po nich jutro. Wracamy zatem i w drobno siąpiącym deszczu
rozstawiamy nasz namiot.
Mimo tego Qed i ja postanawiamy trochę pozwiedzać i - być może - dotrzeć nad
ocean. Nie przeszkadza nam fakt, że nie mamy latarki i nie znamy topografii
terenu. "Do odważnych świat należy", nieprawdaż ? Błądzimy po piaszczystych
drogach, wciąż słysząc szum oceanu i wiatru. Po półgodzinie uznajemy się jednak
za pokonanych i wracamy. Do rana muszę dobrze wypocząć.
Zaklinacze deszczu
Wstaję niemal równo ze Słońcem. Dwa kwadranse później jadę już samochodem na
południe, do
...
opisywane miejsca w RPA mialem przyjemność także zwiedzić.
Henryk z Zielonej Gory, 2007-01-28 20:19:24
Zobacz zdjęcia:
RPA
,
Lesotho
RPA - wybierz obszar, który cię interesuje:











































Turysta,2008.08.17, 2008-08-17 20:26:04