Podole
turgor Wyświetlono: 1332 razy 2004-01-22 21:05:07![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.92 (66 głosów) |
Od kilku lat Bydgoski Klub Turystyki Pieszej "Piętaszki" utrzymuje przyjazne kontakty z Kijowskim Klubem Turystyki Górskiej "Horyzont".
Od kilku lat Bydgoski Klub Turystyki Pieszej "Piętaszki" utrzymuje przyjazne kontakty z Kijowskim Klubem Turystyki Górskiej "Horyzont". W minionym roku ponownie byliśmy razem na jednej z tzw. wypraw. Odwiedziliśmy "królestwo Hadesu", świat podziemi - przepiękne jaskinie gipsowe na Podolu.
Naładowana energią i pełna nadziei na interesujące jutro nasza 11-osobowa grupa wsiadła do pociągu. Żegnani przez nielicznych wybrańców (żadnego rozgłosu przed powrotem :))) ) opuściliśmy Bydgoszcz. Po kilkunastu godzinach jazdy i kilku przesiadkach dotarliśmy do granicy. Po rutynowej kontroli polskich służb granicznych, po stronie ukraińskiej padło pytanie: "Skolko u was wodki i cigarietow?". Celnicy byli wyraźnie zawiedzeni, kiedy dowiedzieli się, że nie posiadamy nic z tych rzeczy. Jak to - ani wódki, ani papierosów? To po co tam jedziemy? Ostatecznie przyjęli do wiadomości informację, że jest to wyjazd turystyczny.
We Lwowie, gdzie mieliśmy kolejną przesiadkę, nadszedł moment powitania z naszymi ukraińskimi przyjaciółmi. Cóz to był za widok: niewiasty płakały ze szczęścia, mężczyźni poklepywali się radośnie po plecach. Po nieco przydługiej
Ceremonii umieściliśmy nasze plecaki (kochaj plecak swój jak siebie samego) w kolejnym pociągu. Stację docelową stanowił Kamieniec Podolski.
Oczekiwała nas tam ekipa ukraińskich speleologów, prawdziwych ludzi jaskiń. Nie mieli bynajmniej nic wspólnego z troglodytami, którzy pociesznie wyli i kryli się po pieczarach. Wyglądali za to na twardzieli: chłop w chłopa jak dąb.
Kiedy przyjechaliśmy było za późno na zwiedzanie Kamieńca, więc zostawiliśmy tę atrakcję na dzień następny.
Nie będę rozpisywał się na temat historii i położenia miasta, bo można by na ten temat stworzyć osobny rozdział. Wspomnę jedynie, że Kamieniec (podobnie jak Chocim, który również zwiedzaliśmy) nigdy nie został zdobyty. Zawsze przechodził z rąk do rąk na mocy układów. Patrząc na potężne mury twierdzy i urwiste skały, na których ją zbudowano, wcale się temu nie dziwiłem.
Prze miasto płynie kanionem rzeka Smotrycz. W niektórych miejscach ściany kanionu sięgają 50 metrów wysokości.
Kamieniec stał się naszą bazą wypadową. Pierwszą jaskinią, którą wypełniliśmy radosnym gwarem była jaskinia "Kryształowa".
Znajduje się koło miasteczka Krzywcze. Najwcześniejsze wzmianki o niej pochodzą z 1721 r., chociaż podobno znano ją już przedtem. Obecnie wykorzystuje się ją w charakterze jaskini - muzeum, na podobieństwo jaskini "Raj" w Górach Świętokrzyskich.
"Kryształowa" zrobiła na mnie wrażenie, lecz prawdziwa przygoda zaczęła się w następnej, o nazwie "Atlantyda".
30 grudnia 1992 r. ok. godziny 17.00 autokar przywiózł naszą grupę w pobliże wsi Zawale.
| Oceń relację |
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















