• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Dwóch panów w Kambodży

dabkowski Wyświetlono: 1033 razy 2006-01-20 11:32:21
  Ocena:2.89 (46 głosów)


Doprawdy nie wiem od czego rozpocząć opowieść o Kambodży? Wywołuje ona tak wiele emocji i dostarcza mnóstwa wrażeń, że chyba najlepiej będzie opowiadać chronologicznie o całej podróży, czy może lepiej powiedzieć – PRZYGODZIE ?!
Pomysł wypadu powstał z dwóch powodów: po pierwsze, w prasie malezyjskiej (mieszkamy tymczasowo w Malezji) znalazłem ogłoszenie, że tani przewoźnik Air Asia uruchamia loty do Phnom Penh i w związku z tym przez cały listopad 2005 r. ceny biletów obejmowały praktycznie tylko podatki (dwa bilety na trasie Kuala Lumpur – Phnom Penh – Kuala Lumpur, kupiłem za ok. 120 USD), a po drugie, mój syn osiągnął już taki wiek (całe 10 lat), że mogliśmy sobie pozwolić na samodzielny wypad, bez większych oporów Mamy.



Przygotowania do wyjazdu zaczęliśmy robić wkrótce po zakupieniu biletów, dobre dwa miesiące przed planowanym wylotem. Najpierw nabyliśmy przewodnik, a potem zalecane przy podróży do tego kraju niezbędne (i jak się też okazało, zbędne) wyposażenie. Przede wszystkim, solidne plecaki, solidne sandały, zbiorniczki na wodę pitną zakładane na plecy (tzn. zbiorniki mieliśmy zamiar kupić, ale cena była istotnym argumentem ułatwiającym podjęcie negatywnej decyzji), kłódeczki do plecaków, szczelne torby wodoodporne na dokumenty, pasek na pieniądze, tabletki do odkażania wody, zestaw pierwszej pomocy (w tym strzykawki i igly jednorazowe) i nawet płyn przeciw komarom oraz latarki. Do tego przewiewne ubrania, talk do ciała i oczywiście mapę! W trakcie studiowania praktycznych rad przewodnika, zwróciliśmy uwagę na powtarzające się ostrzeżenia o pozostających w ziemi Kambodży minach, co nie nastrajało radośnie. Na wszelki wypadek nie informowaliśmy Mamy zbyt szczegółowo o schemacie trasy podróży. Pomimo przygotowań, na lotnisko dojechaliśmy prawie w ostatniej chwili i do samolotu wskoczyliśmy przy zamykających się drzwiach.



Po krótkim locie z Kuala Lumpur (1 ½ godziny) byliśmy już nad Kambodżą. To na co zwraca się uwagę z góry, to ogrom zieleni tego kraju, pola ryżowe oddzielone od siebie groblami porośniętymi palmami. Nigdzie nie widać dużych miejscowości i ośrodków przemysłu. Wrażenie wszechogarniającej zieloności było jeszcze spotęgowane ciepłymi promieniami popołudniowego słońca. Dolatując do Phnom Penh, znaleźliśmy się nad dwoma dużymi pasmami górskimi, których same nazwy już rozbudzały wyobraźnię i „pachniały” Dalekim Wschodem – Górami Słonia i Górami Kardamonowymi. Za parę dni mieliśmy przekraczać je autobusem.
Lotnisko w Phnom Penh, to po prostu maleństwo. Ma tylko dwa rękawy, przy których oczywiście cumuje Lufthansa i Air France. Pozostałe samoloty parkują na płycie lotniska, gdzie podstawiane są schodki i pasażerowie wędrują do budynku portu. Po krótkich formalnościach wyszliśmy przed lotnisko, gdzie czekał na nas samochód zamówiony przez internet. W drodze do miasta (tylko 6 km, ale jedzie się 45 minut), zauważyliśmy, jak bardzo Kambodża różni się od znanych nam krajów Azji Południowo-Wschodniej.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
KambodżaWybierz obszar który Cię interesuje

KambodżaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju