Udział wzięli: Kaśka Glanc & Łukasz Fiołek
Kierunek Nowy York
Katarzynaglanc2006-01-19 11:21:31
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.31 z 5.00. 13 głosów oddanych
W czerwcu 2002r. wzięliśmy z Łukaszem udział w programie Work&Travel przeznaczonym dla studentów, którzy mają ochotę popracować w Ameryce i trochę ją zwiedzić. Nie do końca wszystko poszło zgodnie z przewidywaniami, ale przeżyliśmy kilka miłych przygód.
Od początku wiedzieliśmy, że chcemy pracować na wschodnim wybrzeżu, najlepiej gdzieś w okolicach Wielkiego Jabłka. Tak też się stało – oferta pracy przyszła z Long Island.
Nowy Jork był przez wiele lat moją obsesją – śnił mi się w nocy, często marzyłam, że będę słynną pisarka i/lub reżyserem i będę sobie siedzieć w jakiejś kafejce na Manhattanie i pisać epokowe dzieło. Naoglądałam się Woody’ego Allena i może stąd się to wzięło. W każdym razie było to moje ogromne marzenie, żeby zobaczyć to tętniące życiem miasto na własne oczy, żeby pójść do Central Parku, zjeść bajgla na śniadanie.
Kiedy samolot wylądował w środku nocy na JFK absolutnie nie mogło do mnie dotrzeć, że to już. Że już się spełniło. Kosmiczne uczucie. Całą grupę zawieziono do hotelu na środkowym Manhattanie, gdzie zostawiliśmy bagaże i o 4 rano udaliśmy się na pierwszy spacer po mieście. Po pierwsze uderzyło nas , że jest ciepło i wilgotno – powietrze było lepkie i……. nieco cuchnące od porozkładanych wszędzie ogromnych czarnych worków na śmieci (z restauracji, hoteli, a także domów prywatnych). Wtedy jeszcze nie mieliśmy pojęcia, jaką zmorą jest humid. Później już nas nie dziwiły zamontowane w każdym oknie pudła air conditioning. Z bocznych uliczek, co jakiś czas wynurzali się przedziwni osobnicy i witali na okrzykami „What’s on, people?”.
Rano następnego dnia Nowy Jork ukazał swoją prawdziwą twarz – ulicami we wszystkich kierunkach pędzili ludzie – całe morze ludzi. Przetaczali się falami po szerokich chodnikach, na ulicach tworzyły się gigantyczne korki (z żółtymi
...
czekam na wyjazd. ;))
Paulina.Pina, 2008-06-19 20:19:59
Mieszkam w NYC juz od jakiegos czasu, moje doswiadczenia troche odbiegaja od powyzszych; Najwieksza jednak roznica jest to, ze nie jestem podekscytowana tym miastem, nigdy nie bylam.
Wedlug mnie nie ma tu zadnego ducha, zadnych uczuc. Miasto jest szare, zakrzyczane i puste. Ludzie gubia tu sens zycia, czas przekabaca ich w swoich niewolnikow. Niby kazdy jest 'happy' i dumny, ze mieszka, gdzie mieszka, a tak naprawde to wszyscy tutaj sa samotni i nie do konca szczesliwi.
No, jednak po opuszczeniu miasta pojawia sie cos na ksztalt tesknoty, jednak ta szybko mija po powrocie do NYC!
Chyba to wszystko to kwestia osobowosci.
Zycze jeszcze wielu wypraw po doswiadczenia.
Zuza, 2006-11-20 20:39:37
Najważniejsze jest jednak to, że zobacze przyjaciół, którzy już są tam od dłuższego czasu, i których mi bardzo brakuje.
Pozdrowienia dla moich przyjaciół M&T :):):):):):)
Adamsky, 2006-08-11 13:48:02
Jestem 2gi tydzien w NY a moje piersze wrazenia prawie dokladnie sie pokrywaja z czytanymi w komentarzu-ja pierwszego dnia w NY przeszedlem piechota prawie caly Brodway od Columbia Uniwersyty do stacji promowej na Staten Island, imponujace wrazenie zrobil na mnie gwar, ruch i cale zamieszanie panujace na Times Squer dodajac jeszcze do tego ich pogode-humit-czyli upal i wilgotnoosc w granicach 88% amazing !!!
Jak ktos ma jakies uwagi i pomysly na podroz do Great Canyon niech napisze na
skipass@o2.pl
Adam B., 2006-07-12 18:31:17
Chrismat, 2006-05-26 14:45:42
Zobacz zdjęcia:
Stany Zjednoczone
Stany Zjednoczone - wybierz obszar, który cię interesuje:














































ikusia, 2008-06-23 02:12:43