• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Kierunek Nowy York

katarzynaglanc Wyświetlono: 6801 razy 2006-01-19 11:21:31
  Ocena:2.38 (126 głosów)


Udział wzięli: Kaśka Glanc & Łukasz Fiołek
W czerwcu 2002r. wzięliśmy z Łukaszem udział w programie Work&Travel przeznaczonym dla studentów, którzy mają ochotę popracować w Ameryce i trochę ją zwiedzić. Nie do końca wszystko poszło zgodnie z przewidywaniami, ale przeżyliśmy kilka miłych przygód.

Od początku wiedzieliśmy, że chcemy pracować na wschodnim wybrzeżu, najlepiej gdzieś w okolicach Wielkiego Jabłka. Tak też się stało – oferta pracy przyszła z Long Island.

Nowy Jork był przez wiele lat moją obsesją – śnił mi się w nocy, często marzyłam, że będę słynną pisarka i/lub reżyserem i będę sobie siedzieć w jakiejś kafejce na Manhattanie i pisać epokowe dzieło. Naoglądałam się Woody’ego Allena i może stąd się to wzięło. W każdym razie było to moje ogromne marzenie, żeby zobaczyć to tętniące życiem miasto na własne oczy, żeby pójść do Central Parku, zjeść bajgla na śniadanie.

Kiedy samolot wylądował w środku nocy na JFK absolutnie nie mogło do mnie dotrzeć, że to już. Że już się spełniło. Kosmiczne uczucie. Całą grupę zawieziono do hotelu na środkowym Manhattanie, gdzie zostawiliśmy bagaże i o 4 rano udaliśmy się na pierwszy spacer po mieście. Po pierwsze uderzyło nas , że jest ciepło i wilgotno – powietrze było lepkie i……. nieco cuchnące od porozkładanych wszędzie ogromnych czarnych worków na śmieci (z restauracji, hoteli, a także domów prywatnych). Wtedy jeszcze nie mieliśmy pojęcia, jaką zmorą jest humid. Później już nas nie dziwiły zamontowane w każdym oknie pudła air conditioning. Z bocznych uliczek, co jakiś czas wynurzali się przedziwni osobnicy i witali na okrzykami „What’s on, people?”.

Rano następnego dnia Nowy Jork ukazał swoją prawdziwą twarz – ulicami we wszystkich kierunkach pędzili ludzie – całe morze ludzi. Przetaczali się falami po szerokich chodnikach, na ulicach tworzyły się gigantyczne korki (z żółtymi taksówkami). Wybraliśmy się śniadanie na kawę (amerykańska kawa jest cieniutka i prawie wszędzie serwowana w plastikowych kubkach – można się poczuć jak Gwyneth Paltrow). A potem ruszyliśmy zwiedzać – do odjazdu na Long Island mieliśmy całe 2 dni i postanowiliśmy je przeznaczyć na zwiedzanie właśnie. W czasie pierwszej wędrówki dotarliśmy do Chinatown, przeszliśmy prawie całym Broadwayem (to chyba najdłuższa ulica w NY – myśleliśmy, że zawędrujemy nią wokół Ziemi). Byliśmy potwornie oszołomieni – było ruchliwie, głośno, no i te budynki. Po powrocie na Midtown, poleźliśmy obejrzeć Empire State Building – wjechaliśmy na górę ultraszybką windą. Widok, jaki się stamtąd rozpościera, zapiera dech. Pod sobą ma się całe miasto – jego dachy, kominy, wielki prostokąt Central Parku, w oddali widać wieżowce na downtown, niedaleko stoi najpiękniejszy (moim zdaniem)wieżowiec - budynek Chryslera.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Maciek / 2010-09-19
    Oddałbym wiele żeby przeżyc taką przygodę.NYC to moje marzenie.Opowieśc rewelacyjna,szkoda tylko że taka krótka ;) Pozdrawiam serdecznie :)
  • Ghostbuster / 2010-04-05
    świetny tekst. przeczytałem go jednym tchem. miałem to szczęście być dwa razy w NY, też przez program Work & Travel. zawsze chciałem zobaczyć NY, a to za sprawą filmów Woodego Allena, Brookyn Boogie, Smoke, Ghost Dog, Śniadanie u Tiffanego, Pogromcy Duchów, Książe w Nowym Jorku i wielu innych. byłem w tym mieście łącznie może ponad tydzień i zostałem nim całkowicie oczarowany. Jabłko zrobiło na mnie niesamowite wrażenie.
  • ŁADNA30 / 2010-03-14
    tylko Pan Bóg mój wie, jak bardzo kocham Nowy Jork !
  • młoda / 2009-01-05
    jejku nie wiem czy zazdrościć, czy nie jedno wiem -Mam bzika na pukncie USA.Byłam już w paru miejscach na świecie 3 razy w Afryce,pare najważniejszych stolic Europy Londyn,Paraż,Berlin,Wiedeń,ale STANY SA moja obsesja,juz tak długo pracuję w Londynie i nigdy mi sie tu nie podobało,i chociaż moje marzenie jest na wyciagniecie reki bo stać by mnie było na wycieczke po Stanach to chce tam zasmakowac dłuższego życia pracy, ludzi, kultur..........
  • ikusia / 2008-06-23
    ja akurat jestem zakochana w NYC nie wiem dlaczego... chce wyjechac na stale po maturze (dopiero bede w I klasie LO) moze dlatego, ze tam czas szybko leci i nie ma czasu na zmartwienia a duzo w swoim zyciu juz przezylam:( jesli ktos byl by chetny podzielic sie informacjami na temat NYC lub ogolnie Ameryki piszcie nr gg 9415332 lub 9599890 PS nie zrazaja mnie nawet te najstraszniejsze opowiesci:)
  • Paulina.Pina / 2008-06-19
    świetne przezycia, zobacze to juz 24.06.08
    czekam na wyjazd. ;))
  • Zuza / 2006-11-20
    Ciesze sie, ze ktos jest tak optymistycznie i pozytywnie nastawiony do tego miasta. Poza tym gratuluje odwagi w opowiadaniu nawet tych szczegolow, ktore nie byly, powiedzmy sobie, pomyslne.
    Mieszkam w NYC juz od jakiegos czasu, moje doswiadczenia troche odbiegaja od powyzszych; Najwieksza jednak roznica jest to, ze nie jestem podekscytowana tym miastem, nigdy nie bylam.
    Wedlug mnie nie ma tu zadnego ducha, zadnych uczuc. Miasto jest szare, zakrzyczane i puste. Ludzie gubia tu sens zycia, czas przekabaca ich w swoich niewolnikow. Niby kazdy jest 'happy' i dumny, ze mieszka, gdzie mieszka, a tak naprawde to wszyscy tutaj sa samotni i nie do konca szczesliwi.
    No, jednak po opuszczeniu miasta pojawia sie cos na ksztalt tesknoty, jednak ta szybko mija po powrocie do NYC!
    Chyba to wszystko to kwestia osobowosci.
    Zycze jeszcze wielu wypraw po doswiadczenia.
  • Adamsky / 2006-08-11
    Miło się czytało. I miło się będzie oglądało i doświadczało tego wszystkiego. Już za 28 dni :).
    Najważniejsze jest jednak to, że zobacze przyjaciół, którzy już są tam od dłuższego czasu, i których mi bardzo brakuje.


    Pozdrowienia dla moich przyjaciół M&T :):):):):):)
  • Adam B. / 2006-07-12
    Fajnie czytaac cos czego sam aktualni doswiadczam !
    Jestem 2gi tydzien w NY a moje piersze wrazenia prawie dokladnie sie pokrywaja z czytanymi w komentarzu-ja pierwszego dnia w NY przeszedlem piechota prawie caly Brodway od Columbia Uniwersyty do stacji promowej na Staten Island, imponujace wrazenie zrobil na mnie gwar, ruch i cale zamieszanie panujace na Times Squer dodajac jeszcze do tego ich pogode-humit-czyli upal i wilgotnoosc w granicach 88% amazing !!!
    Jak ktos ma jakies uwagi i pomysly na podroz do Great Canyon niech napisze na
    skipass@o2.pl
  • Chrismat / 2006-05-26
    Przyjemnie sie to czyta. Pozdrawiam
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje

Stany ZjednoczoneChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju