Kajakarz na katamaranie na białych wodach Ałtaju - część II
Jaroslaw Frackiewicz Wyświetlono: 221 razy 2006-01-13 21:16:21![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.60 (117 głosów) |
Kajakarz na katamaranie na białych wodach Ałtaju - część II
http://www.moje-kajaki.net
Asekuracja i zabezpieczenie
Warto uzupełnić moją historię uczenia się pływania na katamaranie uwagami o ubiorze, niezbędnym podczas pływania na nim w białych wodach i asekuracji. Górska rzeka niesie wody chłodne, wytrzymać w takich, choć chwilę nie łatwo. Cóż dopiero, gdy przychodzi płynąć w niej cały dzień. Aby zapobiec wychłodzeniu się, katamaraniści wykorzystują pianki stosowane w surfingu, podwodnym nurkowaniu, czy w górskim kajakarstwie. Najlepsze są pianki naciągane na całe nogi, ale bez rękawów. Choć wśród nas były okrycia, w których wszystko: nogi, ramiona, ale i głowa chroniła się pod pianką. Ubierano się tak:: najpierw nakładało się rajstopki, nie wiem, męskie czy damskie, na to naciągało się ów kombinezon. Stopy chroniło się piankowymi skarpetami, na które nakładało się zwyczajne tenisówki. Niektórzy używali wzmocnionego gumą, jakby piankowego obuwia. Na kostium ubierało się dalej jakiś stary zniszczony sztormiak, górę i dół, ażeby delikatnej pianki nie zaczepić czymś ostrym. Całość dopełniały kask i kamizelka ratunkowa, do której obowiązkowo przytwierdzony był nóż. Wyglądałem dzięki Oli, pożyczającej mi swój „gidrokostium” tak samo jak reszta, no, nie miałem noża, który „czajnikowi” jeszcze nie przysługiwał.. W takim przybraniu można było siedzieć cały dzień na wodzie. Zimna nie czuło się wcale, choć były niedogodności. Gdy tylko przystawaliśmy, dobijaliśmy do brzegu, to czułem, że od wewnątrz pływam, słońce piecze, a tu trzeba wdrapać się na wysoką skarpę i przyjrzeć się progom. Pod słońcem w czymś takim, przychodziło przenosić kat i sprzęt. Nie było łatwo. Ściągniecie wieczorem ze siebie mokrych, nie dających się oderwać od ciała gum, przynosiło niebywałą ulgę. Płynęliśmy przy pięknej słonecznej pogodzie, w końcu spływu wręcz w upałach. Tyle to dawało, że kostiumy nasze można było wysuszyć, ale po to, ażeby po ich nałożeniu ponownie, od razu w nich „kąpać się”. Gdyby było deszczowo i chłodno, komfortu by nam nie przybyło. Mokry kombinezon człowiek z siebie z wieczora ściągałby, a rankiem wychłodzoną i mokrą gumę naciągałby na siebie. Pomimo wszystko, bez kombinezonów piankowych w białej wodzie nie da się pływać. Postanowiłem od razu, że kiedy tylko przyjadę do Gdańska, od razu coś takiego sobie kupię. W kajakarstwie też, teraz już wiem, pianka jest, czemu nie, jak najbardziej.
Asekuracja i bezpieczeństwo na wodzie były przedmiotem stałej troski i uwagi. Poza wspomnianymi kaskami i kamizelkami, każda osada posiadała dodatkowo jedno zapasowe wiosło, wyposażona była w „markowkę”(marchewkę), jak nazywano rzutkę. Porządek spływania określał każdorazowo Fiedia.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


















