• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Wyprawa samochodem na Krym

katarzynaglanc Wyświetlono: 3315 razy 2006-01-13 15:43:21
  Ocena:3.08 (61 głosów)


Udział wzięli: Katarzyna Glanc, Łukasz Fiołek, Małgosia i Marek Babulewicz
Udział wzięli: Katarzyna Glanc, Łukasz Fiołek, Małgosia i Marek Babulewicz

POCZĄTEK

W lipcu 2005r. wybraliśmy się na daleki Krym. Początkowo nie planowaliśmy wyprawy samochodem, ale tak jakoś wyszło. Wyruszyliśmy w nocy obładowanym oplem astrą kombi. Samolot mieliśmy o 12.00 następnego dnia i chcieliśmy dojechać do Lwowa nie śpiesząc się zbytnio. Wkrótce okazało się, że kilku rzeczy nie przewidzieliśmy – po pierwsze zapomnieliśmy, jak to jest na granicy po ukraińskiej stronie (chociaż ja i Łukasz byliśmy tam zaledwie rok wcześniej, a Gosia i Judas bywają we Lwowie kilka razy w roku). Kiedy zostaliśmy w końcu odprawieni, przypomniało nam się, że na Ukrainie jest już inna strefa czasowa i wszystkie zegarki trzeba przestawić godzinę do przodu. To tylko zagęściło atmosferę i zaczęliśmy poganiać Gośkę – naszego kierowcę, aby wciskała pedał gazu, bo przecież nie zdążymy. Gośka opory miała wielkie, ponieważ przypomniały jej się wszystkie te historie o tutejszej milicji, która w zasadzie nic innego nie robi, tylko czyha na samochody z zagraniczną rejestracją, aby zdobyć łup w postaci łapówki. (Legendy okazały się mocno przesadzone, bo milicja zatrzymała nas tylko raz i to na Krymie, a w dodatku nie chcieli żadnych pieniędzy).

LWÓW

Udało nam się szczęśliwie po jakichś 90 minutach dojechać do Lwowa. Szybko okazało się, że nie mamy mapy miasta i nie wiemy, gdzie jest lotnisko. Warto dodać, że ukraińskie miasta nie są oznakowane najlepiej na świecie. Niechcący wjechaliśmy w centrum i zgłupieliśmy kompletnie. Czas zaczynał pędzić coraz szybciej. Po kilkudziesięciu minutach błądzenia i przeklinania na czym tylko świat stoi, dotarliśmy do „aeroportu”. Mieliśmy tylko pół godziny do odlotu, więc pośpiesznie wywlekliśmy wszystkie bagaże, samochód odstawiony został w tempie ekspresowym na płatny parking i pognaliśmy do kas. Pani w okienku uprzejmie nas poinformowała, że biletów na samolot nie ma już od dawna, bo teraz jest sezon i wszyscy lecą na Krym. Judas swoim łamanym rosyjskim prosił jeszcze o jakieś dodatkowe wyjaśnienia i dowiedział się jedynie, że nie dość, że dużo ludzi chętnych, to jeszcze podstawiony będzie mniejszy samolot. Miny nam zrzedły kompletnie. Ale wymyśliliśmy, że jak nie da rady samolotem, to pojedziemy pociągiem. Ruszyliśmy po samochód i pojechaliśmy na dworzec. Tym razem szybciej poszło znalezienie celu, bo już mieliśmy mapę. Na dworcu zaskoczył nas tłum ludzi chyba z pięć razy większy niż ten na lotnisku. Coraz bardziej zaniepokojeni dotarliśmy do okienka z napisem „Informacja” i ,za drobną opłatą za udzielenie informacji, dowiedzieliśmy się, że nie ma miejsc w żadnych pociągu na Krym przez najbliższe kilka dni.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • baszka fi / 2010-09-29
    super materiał, zachęca do wyjazdu
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje

UkrainaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju