Kajakami przez Siedmiogród w Rumunii - Taniec brzucha
Kajakami przez Siedmiogród w Rumunii - Taniec brzucha


Jaroslaw Frackiewicz2006-01-12 23:32:02
Wyświetlono razy (ostatnio: )
http://www.moje-kajaki.net
Autor tekstu: Celina Mróz
Na ostatnie trzy dni rozbiliśmy namioty w kąpielisku, nad rzeką Maruszą (Mures) w odległości 7 km od miasta Devy. To będzie kiedyś kemping, na razie nikt oprócz nas tam nie mieszkał. Zachwycaliśmy się głębokim basenem 25 x 20 m, cieszyliśmy na zapowiadane całonocne dyskoteki w barze, w piątki, soboty i niedziele.
Nadszedł piątek, nasz ostatni dzień w Transylwanii. Komandor Jarek, jak zawsze na zakończenie spływu, zaprosił całą ekipę na kapitański wieczór, tym razem w dyskotece. Kiedy przyszliśmy, przy stołach połączonych w rząd siedziało już około 80 osób w wieku 30-40 lat. Wyglądało, że jest to spotkanie absolwentów jakiejś szkoły. Zaczęła grać muzyka i zostaliśmy kompletnie zaskoczeni. Oczekiwaliśmy na zwyczajną dyskotekę, czyli podrygiwanie do anglosaskich melodii, tymczasem słyszymy orientalną rumuńską muzykę. Tańczący poruszają się w kole, trzymając za ręce. Krok nie wygląda na trudny: dwa kroki w lewo i wymach nogi w lewo, dwa kroki w prawo i wymach albo przytup nogi w prawo. Zdobywam się na odwagę i dołączam do kręgu. Za mną Ania i Wiesiu. Melodia toczy się coraz prędzej i prędzej.
Dziewczyna pląsająca obok mnie wychodzi na środek i kołysze się w tańcu brzucha. Choć ubrana jest najzwyczajniej w świecie, erotyzm jej ruchów robi na mnie piorunujące wrażenie. Aby tak ruszać biodrami trzeba ćwiczyć od dziecka. Gdyby była zamówioną tancerką w służbowym stroju odaliski z seraju, nie poruszyłaby mnie tak bardzo. Jarek, dźgnięty jak ostrogą, do następnego tańca zaprasza odaliskę i w brawurowy sposób hasają w rytmie polki. Musiał udowodnić, że Polacy nie gęsi i tańczyć potrafią. Chwila odpoczynku i znów przytupuję z zapałem. Kręcę się razem z wszystkimi, ściskając ręce sąsiadów. Rytm mnie ponosi. Do rzeczywistości przywraca mnie głos Jarka – „Jak się oni, do diaska, dogadują z kobitkami, jeżeli cały czas tańczą wszyscy razem w kółku.”
Syci wrażeń opuściliśmy dyskotekę około 23, udając się do stojących niedaleko namiotów. Zabawa trwała do świtu, mnie rumuńska muzyka ukołysała do snu, natomiast Wiesiowi głośne rytmy nie pozwoliły spać i jego wieczorny entuzjazm do bałkańskich melodii do ranka zmalał i sczezł.
Zobacz zdjęcia:
Rumunia
Rumunia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























