• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Spływ Kiereczą i Tumczą w Karelii i na Półwyspie Kolskim - część III

Jaroslaw Frackiewicz Wyświetlono: 229 razy 2006-01-12 23:03:39
  Ocena:2.94 (36 głosów)


Spływ Kiereczą i Tumczą w Karelii i na Półwyspie Kolskim - część III
http://www.moje-kajaki.net

Kajakarska kąpiel w „białej wodzie”.

Awanturniczy pomysł, aby popłynąć Kiereczą i Tumczą nie był, bo i nie mógł być do końca w pełni świadomym przedsięwzięciem. O pływaniu po ”białej wodzie”, miałem jako takie wyobrażenie. No dobrze, Irkut nas wiele nauczył, było się czego obawiać. Ale czy Karelia to Buriacja? Kiedy Fiedia w jednym z pierwszych e-malii wspomniał, że płynie na Tajmeniu z żoną, to od razu miałem zdanie określone. Nie ma się czego obawiać, mówiłem sobie. Jeśli oni mogą razem przejść rzekę na dwójce, to mnie na jedynce, czego się lękać? Nie zmieniłem swego postanowienia i wówczas, kiedy dowiedziałem się, że rezygnują z kajaka, popłyną na katamaranie. Trwałem nieugięcie przy płynięciu kajakiem nawet wówczas, gdy odczytałem charakterystykę Kiereczi, brzmiała tak: rzeka dogodna dla doskonalenia umiejętności w kajakarstwie górskim, zaś informację o Tumczy Fiedia zredagował krótko : szlak „priedielno słożnyj dla bajdarok” czyli skrajnie trudny dla kajaków. Może i rzeczywiście trudny, pomyślałem, ale chcieli tam pójść kajakiem, więc jeśli oni, to czemu i nie ja?. Wszelkie wątpliwości rozwiewałem postanowieniem, że jeśli będzie trudno, to będę przenosił. W nastroju beztroski znalazłem się w Moskwie.

Spotkając się z Fiedią, zaczęliśmy omal od pytania, czy aby nie będzie za trudno? Oglądając na mapie trasę spływu, wysłuchiwałem uwagi Fiedii o „parogach” i zagrożeniach, ale być może ze względu na atmosferę, w jakiej sobie gwarzyliśmy, w jego wypowiedzi nie wyczuwało się, że czekają mnie jakieś niebywałe wyzwania. ”Wyjdziesz na brzeg, obejrzysz, zadecydujesz” mówił uspakajająco Fiedia. Kajakarz stając nad progiem, demonstruje, albo swoją odwagę, decydując się na skok, albo odsłania rozumność, –kontynuował dalej – powstrzymując się przed takim krokiem. „Czy masz przy sobie kask?” – pytał – „jakieś zabezpieczenie rzeczy przed wodą posiadasz?” No jakże, odpowiadałem, przecież, to oczywiste! Być może pytaniami tymi Fiedia sondował moje rozeznanie w temacie białej wody. Stanęło na tym, że płynę kajakiem, będę przenosić go w zbyt ryzykownych miejscach i zawsze mogę liczyć na to, że jak połamię się, to popłynę dalej na katamaranie. Wszystko. O reszcie w trakcie.

Niezapomniany Pierwszy Dzień pływania kończyłem omal w euforii. Znalazłem się na białej wodzie, przeszedłem gładko pierwsze progi. Hura, życie jest piękne! Zaczęło to się aż nadto normalnie. Rozpoczęliśmy pływanie od dość dużego rozlewiska, pięć katamranów, dmuchawiec typu„Szczuka”i składak tworzyły liczną, ale dziwną armadę. Płynąc przyglądałem się katamaranom .Zaskoczyło mnie to, że na otwartej wodzie radzą sobie gorzej aniżeli ja na jedynce.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje

RosjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju