• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Spływ Kiereczą i Tumczą w Karelii i na Półwyspie Kolskim - część I

Jaroslaw Frackiewicz Wyświetlono: 438 razy 2006-01-12 22:59:53
  Ocena:2.62 (89 głosów)


Spływ Kiereczą i Tumczą w Karelii i na Półwyspie Kolskim.
http://www.moje-kajaki.net

O aprowizacji, szkole zbiorowego żywienia i moich doświadczeniach w tym wszystkim.

Tylko co Fiedia spotkał mnie na dworcu, ledwie usiedliśmy przy stole, by uczcić radosne spotkanie, a już dowiaduję się o szczegółach dotyczących aprowizacji całej, liczącej dziewiętnaście osób, grupy,. Otóż dzieli się ją na dwuosobowe zespoły dyżurnych, których zadaniem będzie przygotowanie całodziennego posiłku dla wszystkich – śniadania, „pierekusa” (drugiego śniadania, podwieczorku?) i wieczornej obiado-kolacji. Każdy zespół sam dobierze menu, zakupi odpowiednie produkty i przywiezie nad wodę. „Aha, to mi się podoba” - pomyślałem. W uproszczeniu propozycja może być rozumiana tak: 19 dni, 19 osób i 19 całodziennych porcji, zabezpieczonych przez każdego z 19 uczestników”. „Z kim będę dyżurował?” - zapytałem. „Z Nataszą”, która jest już o wszystkim poinformowana i niebawem przyjdzie do nas. Znakomicie, wykrzyknąłem i zacząłem rozważać, czy dałoby się wymyślić coś takiego, co uchodzić mogłoby za dzień polski na spływie. Zdawałem przy tym sobie sprawę, że praca przy takim olbrzymim kotle, będzie dla mnie wyzwaniem nie lada.

Rosyjscy turyści praktykują na swych wędrówkach żywienie „przy jednym kotle”, (w co właśnie zostaję wprowadzany). Nie stosuje się kuchni „jednego namiotu”, rozpowszechnionej u nas, o czym Rosjanie moi wiedzieli. Oceniają ją jako niepraktyczną, atomizującą grupę. Nie spierałem się w tej kwestii, bo nie było o co, chodź właśnie ja, mający dostateczne rozpoznanie w sprawie kuchni biwakowej, mógłbym uczynić dyskusję bardziej pogłębioną. Pomyślałem sobie tylko o tym, że trafili dobrze, bo choć u nas rzeczywiści powszechnie gotuje się na gazie różne „gotowce”, tym razem zdarzył się im taki Polak, który zwykł być przez lata całe przyrządzać wszystko od podstaw na ognisku – taką szkołę mam perfekcyjnie opanowaną. Wstydu sobie nie zrobię, śmiechu nie będzie.

W toku ożywionej rozmowy o tym, co mnie czeka, przychodzi Natasza. Witam ją jak starą, dobrą znajomą, przecież już zostaliśmy związani losem na jeden długi, trudny dzień.(Później zaskoczony dowiedziałem się, że Natasza widziała w naszym przywitaniu się wyraźne świadectwo zbyt gorącej atmosfery przy stole, biedna, Polaków nie znała). W swobodnej wesołej atmosferze staramy się ustalić menu naszego dnia. Ustępuję z „polskim dniem”, to rzeczywiście trudne, lepiej nie eksperymentować. Zdaję się całkowicie na wizję Nataszy. Zatem z rana kasza pszenna, na „pierekus” kawa i kanapki z kiełbasą. Obiad to zupa fasolowa, puree z wieprzowiną, ogórkowa sałatka, na deser kisiel z owocami. Znakomicie, zacieram z radością ręce. Liczymy, ile czego trzeba kupić, np. ile puszek fasoli na zupę.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje

RosjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju