18 lipiec 2003
Na warszawskim Okęciu jestem po raz pierwszy. Prawdę mówiąc, jak na lotnisko w stolicy trochę małe, za to ruch na nim naprawdę spory. Nasz samolot dopiero za cztery godziny...
... Egipt ... - cz.1 -

Aniaj2003-12-28 13:23:05
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
myśl, co by było, gdyby tak teraz, na środku pustyni zdechła taksówka. Nigdzie nie ma nawet malutkiego skrawka cienia.
Co jakiś czas mijamy punkt kontrolny. Zawsze pytają nas skąd jesteśmy. Mówimy, że Bulanda, ale Arabowie zawsze słyszą Holanda, a raz nawet Tajland. My z Tajlandii??? Nieźle.
O 14 ku naszej niezmiernej radości docieramy do Mut w oazie Dachla i kwaterujemy się w hotelu Arwa. Całkiem niezły. Mamy dwa pokoje, ale tylko w jednym jest klima, więc i tak siedzimy i śpimy w jednym, bo w tym drugim jest to niemożliwe.
26 lipiec 2003
Budziki dzwonią o 6:15, ale nam nie bardzo chce się wstawać. Doktora na dzień dobry w łazience ma spotkanie ze sporym karaluchem, którego spłukuje wodą pod prysznicem. Kiedy z kolei Aśka idzie do łazienki spotyka go znowu. Skubany nic sobie nie zrobił z tego zalania wodą do rur, tylko stamtąd wylazł ponownie. Aśka była bardziej surowa dla niego. Rozdeptała go na brzegu prysznica... Po nim... Reszta z nas może teraz do woli przyglądać się jemu w łazience.
W recepcji siedzi właściciel. Właśnie nastawia sobie fajkę wodną do palenia. Postanawiamy spróbować i zaciągnąć się tym czymś. Na pierwszy ogień idzie Aśka. Wciągnęła tego tyle, że aż ją zatoczyło. Reszta próbuje tylko delikatnie.
Śniadanie jemy przed hotelem - tutejszy chleb, dżem z fig, serek oraz kulki z falafli. Potem ruszamy zobaczyć cytadelę, stare miasto. Na szczycie wzniesienia znajdujemy otwarte dziury, w których leżą ludzkie kości m.in. czaszki, jakiś kręgosłup. Są też strzępy ubrań, w których ludzie ci zostali pochowani. Makabryczne miejsce.
Idziemy dalej, bo ze wzgórza roztacza się widok na erg położony za osadą. Postanawiamy tam dojść. Idziemy drogą, mijamy kobiety, które na kamiennych "tacach" rozkładają przed domem świeże nie pieczone jeszcze chleby. To chyba tutaj mają się upiec, a raczej wyschnąć w promieniach gorącego słońca.
Dochodzimy do rogatki Mut i tu stop, dalej miejscowe służby nas nie puszczą. Droga zastawiona jest beczkami. Nie mówią po angielsku, więc się z nimi nie dogadamy. Musimy zawrócić. W drodze powrotnej na jednej z lepszych posesji Mut w trawie zauważamy dwa fenki - liski pustynne. Z trawy najpierw wyjrzały długie uszy jednego z lisków, a potem pokazały się same fenki i... uciekły.
Idziemy do muzeum etnograficznego. Jest to gliniana chata, w której pokazano sprzęty używane przez tutejszą ludność - dzbany, maty, ubrania, kapelusze, bransolety, motyki, pułapki na gazele. Pewien Arab bardzo ciekawie nam o wszystkim opowiada. Poza tym mówi, że dzisiaj jest jakieś 45 stopni ciepła. Ufff...
cdn.
... moja strona i wskazówki praktyczne…
Zobacz zdjęcia:
Egipt
Egipt - wybierz obszar, który cię interesuje:












































