Bajkałem i rzeką Irkut w Buriacji - 2002: Tajmeniami po białej wodzie Irkutu - część II
Jaroslaw Frackiewicz Wyświetlono: 228 razy 2006-01-12 16:34:25![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.68 (84 głosów) |
Bajkałem i rzeką Irkut w Buriacji - 2002: Tajmeniami po białej wodzie Irkutu - część II
http://www.moje-kajaki.net/
Tego przejścia uczyłem się na pamięć, miałem je przed oczyma zasypiając w namiocie. Wiedziałem - mogło być ono zrobione albo perfekcyjnie, bez błędu, albo wcale.
Po tej przeszkodzie, którą rzecz jasna planowaliśmy pokonać na pustych kajakach, czekała nas następna. Ponownie po paru nietrudnych zakrętach stawało przed nami zadanie wpłynięcia w kanion Irkutu. Przepłynięcie go i zatrzymanie się po tym wszystkim na biwak, wyczerpywało program spływu tego dnia. Wszystkiego parę kilometrów rzeki.
Kanion Irkutu to malowniczy fragment rzeki. Płynie ona pomiędzy nawisającymi po obu stronach pionowymi, wysokimi na kilkaset metrów skałami. Sam kanion jak sprawdziliśmy - rewelacyjny ale do zrobienia. Z ryzykiem natomiast wiązało się wejście w niego. Tworzyły je dwie skały, które nazwaliśmy „ bramą” kanionu. Patrząc wysoko z góry widać było jak Irkut przed kanionem rozczepia się na dwie odnogi, które raptem u samej gardzieli kanionu, uderzają o siebie, starając się jakby wcisnąć się pierwszą w zbyt wąską dla nich „bramę”. Gdyby na tym poprzestać, to opowiedzielibyśmy jedynie połowę prawdy. Rzecz w tym, że główna lewa odnoga Irkuta jakby ani myśli wpłynąć w kanion, zamiast wchodzić w „bramę”, woda wali dalej przed siebie, rozbijając się bałwanami o zagradzającą ją skałę. Jej upór zamierza uśmierzyć prawa odnoga, która wpływając w „bramę”, część nurtu krnąbrnej, lewej odnogi kieruje do kanionu. Stwarza to dla kajakarza ryzykowną sytuację - uda się wejść w „bramę”, czy też wleci się siłą lewej, głównej odnogi na skałę?
Podobnie jak w poprzednim przypadku wyznaczamy – patrząc z brzegu – trasę spływania. Na oko, wejście w gardziel kanionu, mimo wszystko, wydaje się być łatwiejsze od wcześniejszej przeszkody. Bezpieczniejsze i prostsze przejście rysowało się od strony prawej, słabszej odnogi. Jako rozsądna rysowała się możliwość wpłynięcia po prostu na grzbiecie jej fal wprost w sam kanion. Tak przemyślaną trasę należało teraz przepłynąć.
Po powrocie ze spaceru, dzielimy się naszymi spostrzeżeniami z naszymi paniami. Celina zagląda w swoje papiery i rozpoznaje w posiadanym opisie trasy fragment, który budzi nasze zaniepokojenie. ”Jest, to on”. Rosjanie nazwali go „Skwiernym” tzn., fatalnym, trudnym, wrednym. Napięcie rośnie. Czeka więc nas jutro trudny dzień. Sam jestem dobrej myśli, choć wiem, że stoimy przed wyzwaniem, któremu możemy nie sprostać – „zrobić” Irkut będzie niesłychanie trudno.
Następnego dnia, zanim weszliśmy do kajaków, jeszcze raz przeszliśmy brzegiem trasę. Nic nie wymagało poprawek czy zmian. Siadamy więc do kajaków i spływamy. Niedaleko „otwierającego” dobijamy do brzegu i przenosimy sprzęt.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















