• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Bajkałem i rzeką Irkut w Buriacji - 2002: Tajmeniami po białej wodzie Irkutu - część I

Jaroslaw Frackiewicz Wyświetlono: 348 razy 2006-01-12 16:32:58
  Ocena:2.39 (125 głosów)


Bajkałem i rzeką Irkut w Buriacji - 2002: Tajmeniami po białej wodzie Irkutu - część I
http://www.moje-kajaki.net/

Już po wszystkim. Niczego więcej nie da się zrobić. Nasz „Tajmeń” wydobyty na brzeg, jest krzyczącym rezultatem tego, co zaszło. Swoim wyglądem zaświadcza miarę naszej porażki. Żadna z części metalowej, wytrzymałej konstrukcji nie uniknęła zniszczenia. Piękny składak stał się splotem powyginanych prętów, z pośród którego sterczały kikuty połamanych żeber. Wszystko wygląda tak jakby po kajaku przetoczył się walec drogowy. Mój „Tajmeń”, przedmiot wielogodzinnych robót udoskonalających, idealny kajak do wypraw wodniackich, prawie żywa dla mnie istota, doszedł swego kresu.

Z dramatyczną utratą kajaka nasz spływ Irkutem został przerwany. Nie tak to miało wyglądać. Jak doszło do takiego finału naszej wędrówki?

Zamierzając spływać w rejonie Bajkału staraliśmy się znaleźć rzekę dla nas najbardziej odpowiednią. Szukaliśmy takiej, która i owszem, może być trudniejszą, nie na tyle jednak, by przejście nią przerastało nasze możliwości. O sobie miałem dobre mniemanie. Wszyscy razem byliśmy na górnym Dunaju w Niemczech, na którym przyszło nam przepływać z powodzeniem przez niezliczone uskoki. Przed wyjazdem zarządziłem udany trening na Raduni. Kiedy więc Celina przeczytała nam zawarty w przewodniku opis Irkutu, że jak pisało - ”...na rzece jest sporo mielizn, zakoli i bystrz”, po czym następowało podkreślenie niskiej ocenie rzeki w środowisku opływanych Rosjan, w zakończeniu zaś wysłuchaliśmy entuzjastyczną frazę: „bogactwo jagód grzybów oraz ryby są dodatkowymi atrakcjami spływu”, wahań nie było. Jedziemy tam - postanowiliśmy. Rzeczka najwyżej WWW2, w porywach do WWW3, no – niech tam. Zapewne będzie trudniejsza od Dunajca, ale damy sobie radę, jesteśmy dostatecznie sprawni. A że spotyka się na niej uciążliwe płycizny: to niech martwią się o to ci, dla których prowiantu i bagażu nigdy za wiele. W wyborze Irkutu utwierdziły nas opinie naszych rosyjskich przyjaciół z Internetu, dla których rzeka ta przedstawiała się co najwyżej jako szkółka dla amatorów kajakowania.

Irkut zobaczyłem z samochodu. Wzdłuż wybranego przez nas odcinka rzeki, przebiega zupełnie porządna asfaltówka. Zbliżała się ona do rzeki na tyle blisko, że niekiedy, można było zobaczyć gdzieś niżej, w dnie wąwozu białą wstęgę wody. Rzeka - jeśli miała być porównywana do Dunajca - to mogła przypominać Dunajec spod Trzech Koron, ale gdzie tam. Więcej na niej „białego”, a wąskich przejść i uskoków co nie miara. Jeśli rzeczywiście mogą przejść po tym tratwy to bynajmniej nie z naszego Sromowca.

Jadąc dalej drogą w górę rzeki, pomimo tego, że raz po raz pokazywała się ona coraz groźniejszą, nie traciłem dobrego samopoczucia. Prawda nie miała jeszcze do mnie dostępu.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje

RosjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju