• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Maroko 2002 - Góry & Pustynia

Piotr i Agnieszka Wyświetlono: 2995 razy 2003-12-12 15:06:20
  Ocena:2.92 (88 głosów)


Masyw Toubkala zajadle bronil nam wejscia na swoj wierzcholek. Od samego poczatku mamy fatalna pogode...
Masyw Toubkala zajadle bronil nam wejscia na swoj wierzcholek. Od samego poczatku mamy fatalna pogode - pada snieg, gory tona w chmurach, wieje mocny wiatr. Juz za schroniskiem Toubkal idziemy po sniegu o stromym spadku - bardzo przydaja sie raki. Im wyzej, tym gorzej. Snieg zamienia sie w ostry, zacinajacy grad. Coraz mocniej wieje wiatr. Potem jest bardzo strome wejscie na przelecz pod Toubkalem. Snieg mokry i zlodowacialy. Wyzej zaczynaja sie przykryte sniegiem piargi. Tempo mamy jednak dosc szybkie. Wprawdzie idziemy powolnym, miarowym krokiem, ale z powodu zlej pogody rzadko sie zatrzymujemy. Widocznosc bardzo slaba, nie przekracza kilkunastu metrow. Poruszamy sie wsrod pietrzacych sie wszedzie wysokich gor, glebokich dolin, przepasci, ktorych w ogole nie widzimy. Ukryte za sniezna zaslona, zdaja sie nie istniec. Swiat konczy sie dla nas w promieniu kilkunastu metrow, reszta jest tylko w sferze domyslu. "Afryka", mysle, przeklinajac w duchu, gdy palce grabieja mi z powodu mrozu. I wtedy, po mniej wiecej 4 godzinach od wyjscia ze schroniska docieramy do metalowego trojkata - szczyt Toubkala ! Nareszcie... Jestesmy na szczycie. Zdobylismy najwyzsza gore Wysokiego Atlasu, Maroka i w ogole Afryki Polnocnej - 4167 m n.p.m. Zapominamy o sniegu, wietrze i mgle. Po to tu przyjechalismy...

Droga powrotna jest rownie trudna, co wejscie na szczyt, ale glownie z powodu zadymki snieznej. Snieg i lod pokrywaja mi okulary, prawie nic nie widze. Ide z poczatku niemal po omacku, wiec dosc szybko zdejmuje okulary. Bez nich jest zdecydowanie lepiej. Schodzenie z gory idzie nam bardzo szybko, nie wiecej niz dwie godziny. Wprawdzie wchodzac na szczyt zdjalem raki na przeleczy pod Toubkalem, zeby nie polamac ich na kamieniach, ale z gory od samego szczytu schodze w rakach. Raki sa w tych warunkach naprawde niezbedne.

Mija tydzien, od kiedy wyjechalismy z Polski i wyladowalismy w Maroku. Nasza wedrowke po tym polnocnoafrykanskim kraju rozpoczelismy prawie z poziomu morza, w Casablance, a po tygodniu znalezlismy sie w jego najwyzej polozonym punkcie. Poczatkowo Casablanke potraktowalismy tranzytowo. Po przylocie pojechalismy do centrum, przenocowalismy w hotelu kolo dworca kolejowego, by nastepnego ranka pojechac pociagiem w glab kraju, do Marrakeszu.

Marrakesz byl nasza brama wjazdowa w gory Wysokiego Atlasu, a potem, po powrocie z gor - na pustynie. Zaglebialismy sie w labirynt uliczek jego bazaru - suku, popijajac wspanialy sok pomaranczowy przygladalismy sie wystepom sztukmistrzow na centralnym placu Dzemaa el-Fna i podziwialismy zabytki. Z kazdego punktu w miescie widac przede wszystkim 70-metrowej wysokosci minaret meczetu Kutubijja z XII w. Warto odwiedzic tez ukryte w zaulkach grobowce Saadytow, uznawane za jeden z najwspanialszych przykladow marokansko-andaluzyjskiej sztuki dekoracyjnej. Ciekawe, ze te zbudowane w XVI-XVIII w. zostaly ponownie odkryte dopiero w 1917 roku.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
MarokoWybierz obszar który Cię interesuje

MarokoChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju